Były dwa powody dla których poszedlem posluchac Magdy Piskorczyk:
Studio A. Osieckiej widziane ostatniego rzedu. Tyż piknie! |
- osobą anonsująca jej koncert był Jan Chojnacki, redaktor muzyczny, spec od bluesa; lubie jego audycje, wejścia w blokach innych redaktorow np. W. Manna.
Nie zawiodłem się. Magda Piskorczyk gra muzyke, która (dla mnie) brzmi jak oryginal z delty Missisipi z afrykańskim, etnicznym wtrętem, czyli smakuje i pachnie jak blues afrykański. W czasie koncertu grala na wpiętej do pradu gitarze klasycznej, gitarze basowej oraz perkusji. Ponadto spiewa, zacheca publiczność do zabawy. Nie tańczy, nie stepuje, ale i tak jest niezla.
Magda Piskorczyk w centrum, Aleksandra Siemieniuk z lewej, na perkusji Bartosz Kazek - skład podstawowy. Urszula Stosio widoczna na foto obok wpada, żeby wspomagac podstawowe trio. Tyż piknie! |
Trzy Panie na gitarach + samotny facet na bębnach. Tyż piknie! |
Koncert jest nagrany. Można go obejrzeć/odsluchac z trojkowego archiwum (tutaj).
Moim zdaniem warto.
Po koncercie kupiłem 2 z 4 możliwych do kupienia plyt, które towarzysza mi kolejny dzień w samochodzie. Slucham sobie i jak zwykle w takich sytuacjach zastanawiam się, jak wiele jest kapel, wokalistów, muzykow i muzyki, ciekawej, innej niż radiowy mainstream, której nigdy nie uslysze.
Nie znam klucza doboru wykonawców koncertujących w Trojce. Może nie warto dociekać skad wziela się tam Magda Piskorczyk, tylko cieszyc się, ze była.
Bo było fajnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz