"Demon z samotnej wyspy", aut. Ranpo Edogawa, Japonia 1929, PL 2024, książka
Ten tytuł był bodaj radiową rekomendacją. Niezobowiązująca, wakacyjna lektura. Ciekawa bo rzecz japońska, kryminał. Niewiele myśląc kupiłem książkę - planowałem wyjazd, miała być "jak znalazł". Wyraźnie jednak rekomendacja doleciała do mnie w formie szczątkowej, gdyż dopiero w czasie czytania informacji na skrzydełkach dotarło do mnie, że autor żył, był, tworzył w latach 1894-1965... Do tego jako prekursor nowoczesnego japońskiego kryminału inspirował się twórczością Arthura Conana Doyle'a oraz Edgara Allana Poe...Jednym słowem już na wstępie wyglądało, że będzie to coś zupełnie innego niż współczesne kryminały w stylu np. Jo Nesbo czy Stiega Larssona. Trudno...
Początek był oj(!) ciężki. Męczył mnie styl narracji, której autorem jest główny bohater. Powtarzanie, że czytelnikowi będzie oszczędzony szerszy opis osoby/sytuacji wraz z obietnicą powrotu do tego wątku w dalszej części tekstu okazało się być nieznośna (dla mnie) manierą. Nierealna atmosfera, kreślone grubą kreską psychologiczne portrety bohaterów powieści, słabo prowadzony wątek sensacyjny, to w moim odczuciu główne grzechy "Demona...". Jednak brnąc mozolnie przez kolejne strony (z 317-stu) powoli zacząłem interesować się rozwiązaniem zagadki. Przywykłem także do XIX-sto wiecznego stylu wziętego wprost z dorobku E. A. Poe. Dobrnąłem do końca ciesząc się, że udało mi się zrealizować wyzwanie jakim była lektura "Demona..." Książka jest ewidentnie skierowana do fanów opowieści grozy w stylu E. A. Poe. Jego opowiadania czytałem jako nastolatek. Nigdy mnie nie urzekły. Być może teraz, gdy z perspektywy czasu potraktuje się tę literaturę jako zapis czasu, ciekawostkę, świadectwo ówczesnych fascynacji, lektura staje łatwiejsza.
Jeśli już sięgniecie po "Demona..." przeczytajcie koniecznie "Posłowie" autorstwa tłumacza "Demona..." Andrzeja Świrkowskiego. To ważny i ciekawy tekst osadzający twórczość Ranpo Edogawy w realiach kultury japońskiej z szalenie intrygującymi odniesieniami do pogmatwanego świata shogunów, teratrów kabuki, zmieniającej się w czasie japońskiej obyczajowości. Z mojego punktu widzenia "Posłowie" było najciekawszym "rozdziałem" książki :) Poszerzyło moją nikłą wiedzę o kraju samurajów, który z przytupem wtargnął do naszych domów za sprawą serialu "Szogun" z 1980 roku (PL emisja TVP w 1985) z niezapomnianymi rolami Richarda Chamberlaina i Toshiro Mifune.