Mistrzostwa Polski MTB XC, 2026.07.18-16, Polanica-Zdrój, rowerowe
TU
JBG2 Team >>> TU
Trener jezior-bike (w tym roku nie startował w MP - kontuzja) >>> TU
Mistrzostwa Polski MTB XC, 2026.07.18-16, Polanica-Zdrój, rowerowe
JBG2 Team >>> TU
Trener jezior-bike (w tym roku nie startował w MP - kontuzja) >>> TU
| Morski, wieczorny klimat [foto Mali] |
| Jazda pod żaglami to prawdziwy fun. |
| Wnętrze kościoła św. Donata |
| Zadar. Kościół św. Donata IXw. |
| Faceci w "uniformach" mają branie:) Mali odrzuca awanse będącej na panieńskiej eskapadzie Polki prezentując przesłanie: "I don't need therapy, I just need my boat". |
"Ostatnia walka" (Mister Brown), aut. Jan Zumbach, PL 2016, książka
Książka jest znakomita! Rekomenduję ją jako świetną lekturę wszystkim, którzy lubią sensacyjne, barwne, pełne zwrotów opowieści z dużymi pieniędzmi/sukcesami i nie mniej spektakularnymi porażkami w tle. "Ostatnia walka" ma wiele zalet. Najważniejsze to moim zdaniem: prawda - książka jest autobiografią polskiego asa lotnictwa, język - bez zadęć, zbędnej ornamentyki, podkreślający autentyzm przekazu, tempo - tutaj nie ma czasu na nudę, dzieje się wiele, akcja goni akcję.Nie mam pojęcia, czy ktoś już kupił prawo do ekranizacji "Ostatniej walki". Moim zdaniem ta książka jest praktycznie gotowym materiałem na kinowy hit w stylu "Barry Seal: król przemytu" (American Made), gdzie Tom Cruise gra pilota pracującego dla kolumbijskiej mafii, a może nawet jest w niej potencjał kalibru "Wilka z Wall Street" ze zjawiskowym Leonardo DiCaprio. Tak, warunkiem na sukces filmu jest zatrudnienie do roli tytułowej aktora takiego jak DiCaprio/Cruise formatu i oczywiście stosowny budżet. Sukces murowany!
Muszę także pogratulować Janowi Zumbachowi jeszcze jednej, bardzo istotnej dla spójności akcji umiejętności: praktycznie zero kombatanckiego ronienia łez, wspomnień, rozszarpywania ran, załamywania rąk nad niegodziwością Anglików. Ci, wiadomo, natychmiast po zakończeniu wojny nie tylko nie zaprosili Polaków do zwycięskiej parady, ale niezwłocznie starali się tych, których za obronę angielskiego nieba byli gotowi nosić na rękach, pozbyć/usunąć z Wielkiej Brytanii. Jan Zumbach, podpułkownik RAF-u, poświęca niegodziwości Angoli może 3 kartki skupiając się na toku negocjacji warunków odejścia z RAF-u, w wyniku których uzyskał specjalne, niematerialne przywileje, które okazały się mieć w przyszłości znaczącą wartość.
Jan Zumabch (TU) miał na szczęście podwójne obywatelstwo. Będąc synem szwajcarskiego emigranta posługiwał się szwajcarskim paszportem, dzięki czemu nie musiał wracać do ówczesnej Polski. Chciał być szwoleżerem, został pilotem. Mógł pędzić spokojne, dostatnie życie, ale ułańska fantazja nie pozwalała mu na zwolnienie tempa, migrację zza sterów samolotu na salony nowobogackich.
Zapewniam! To świetna, pełna zwrotów akcji lektura. A jeśli wyda się Wam, że autor troszkę koloryzuje... Ułanom, malowanym dzieciom się to wybacza :)
Jura Krakowsko-Częstochowska, Podlesice 05-07.06.2026, rowerowe
| Okiennik - jeden z najbardziej znanaych ostańców. |
Życie zweryfikowało moje zamiary. Twardy upadek w czasie rutynowej, wieczornej jazdy na rowerze po "moim" lesie kilka dni wcześniej skutkował boleśnie obitymi żebrami i znaczących
Potem ruszyłem w objazd terenu z zamiarem dotarcia do Zamku Bąkowiec leżącego na szlaku Orlich Gniazd. Pomimo, że to jeszcze nie pełnia sezonu praktycznie wszystkie liczne ostańce w rezerwacie Góra Zborów były tłumnie oblegane przez skałkowców oraz turystów pieszych. W wielu miejscach obowiązuje zakaz jazdy rowerem. Dotarcie do konkretnych miejscówek było możliwe prowadząc rower. Eksploracja dziewiczych dla mnie terenów wokół miejsca w którym była nasza baza noclegowa - Podlesice, uzmysłowiła mi ogromną popularność jaką cieszy się ten rodzaj wspinania. Byłem świadomy rosnącej od kliku, kilkunastu lat dostępności amatorskich i profesjonalnych ścianek wspinaczkowych, ale nie miałem pojęcia o skali popularności tego sportu w naszym kraju. Podlesice są praktycznie centralnym punktem wypadowym dla fanów wspinaczki z racji bliskości licznych ostańców oraz znaczącej bazy hotelowej. Myślę, że w jakimś stopniu wpływ na popularność skałołażenia mogły mieć liczne na kanałach dokumentalnych filmy o wspinaczce skałkowej: Free Solo (2018), The Dawn Wall (2017), Powstanie w dolinie (2014). Znakomicie sfotografowana przyroda, monumentalne ściany w parku Yosemite, na poły "hippisowska" społeczność wspinaczy, pokonywanie kolejnych wyzwań, łamanie wykraczających poza zdrowy rozsądek kolejnych "niemożliwych" barier. Mnie się podobały :)
"POLIdRUKI. Potrawa z książek i ludzi", aut. Jan Majchrowski, PL 2024, książka
Pewnie nigdy nie sięgnąłbym po tę książkę, gdyby nie fakt, że uzyskała wyróżnienie w konkursie literackim im. Józefa Mackiewicza edycja 2025, czyli wówczas kiedy "Lotnicho" Marka Stokowskiego zostało uhonorowane nagrodą główną (TU) Tuż po ogłoszeniu wyników kupiłem "Polidruki" i jakiś czas temu przeczytałem, podczas kiedy inny wyróżniony tytuł: "Akcent typowo polski. Szkice o kulturze Polaków" nadal czeka na swój moment na kupce "do przeczytania".
Jan Majchrowski jest osobą publiczną (TU) Wokół jego osoby zrobiło się dość głośno, gdy w roku 2021 zrzekł się urzędu sędziego Sądu Najwyższego. Widziałem/słyszałem kilka jego wypowiedzi emitowanych w TV Republika komentujących obecny stan wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju. Podobało mi się to co i w jaki sposób mówił. Podoba mi się także jego niezależna, bazująca na gruncie obowiązujących przepisów postawa-opozycja wobec demolki prawa w wykonaniu obecnie rządzących.
Natomiast książka, pomimo całej sympatii dla autora, w pierwszym podejściu nie pochłonęła mnie, ba, po pierwszym rozdziale byłem gotów ją odstawić "na potem". "Towarzysze", bo taki ma tytuł pierwszy rozdział wydał mi się na tyle osobisty, a przy okazji oczywisty, że kontynuacja lektury jawiła się jako strata czasu. Jednak szybko okazało się, że im dalej, tym ciekawiej. Dalej jest to rzecz o sytuacjach, których autor doświadczył, ale okazuje się, że co najmniej niektóre z nich, są tożsame w naszymi/moimi doświadczeniami. W dużym uproszczeniu książka dotyczy procesu ewolucji/budowy kręgosłupa moralnego, światopoglądowego, sumy doświadczeń powodujących, że Jan Majchrowski jest dzisiaj tym człowiekiem, którego wypowiedzi/opinie są chętnie, masowo słuchane np. na platformie YT (TU) Znam tylko nieliczne z nich. Z pełną odpowiedzialnością mogę zarekomendować wywiad z kanału "Rymanowski live" (TU).
Nie bez znaczenia dla weryfikacji wartości tej książki jest niezamierzona zgodność z inną książką: "Histeria i pogarda. Antypolonizm w Republice Weimarskiej" (TU). J. Majchrowski w rozdziale "Czarno na Białym" opisuje przypadkowe spotkanie w pociągu (rok 1986), w przedziale, w którym poza autorem jedzie stary Marokańczyk i Niemiec - żołnierz Bundeswehry, który na początku konwersacji wziął autora "Polidruków" za Francuza. Jak przebiega konwersacja? Jaki rodzaj interakcji zachodzi w tym dość egzotycznym, ludzkim trójkącie? Tego oczywiście nie napiszę :), ale zdradzę, że to ciekawe wspomnienie J. Majchrowskiego znakomicie uzupełnia obraz historycznej rzeczywistości nakreślony w "Histerii i pogardzie".
"Polidruki" są trochę jak wpisy z pamiętnika traktujące o ludziach z którymi autor się zetknął, okolicznościach, których doświadczył. Nie wszystkie mają ten sam ciężar gatunkowy, nie wszystkie są tak samo interesujące, ale ogólny wynik jest na "plus". Książka jest naturalnym, acz subiektywnym, bo wynikającym w własnych doświadczeń, uzupełnieniem podręczników najnowszej historii Polski. I uwaga! Nie ma barw żadnej partii! "Polidruki" napisał patriota dla którego Polska ma znacznie.
"Anomalia" (L'Anomalie), aut. Herve Le Tellier, Francja 2020, książka
Skończyłem czytać tę książkę kilka dni temu. Szukałem w głowie jednego przymiotnika, który możliwie precyzyjnie ją opisuje. Tym przymiotnikiem jest "błyskotliwa".W fiszce "od wydawcy" publikowanej we wszystkich jak sądzę net-księgarniach można przeczytać, że książka na macierzystym rynku otrzymała nagrodę Prix Goncourt i sprzedała się w milionowym nakładzie. Ale bezpośrednią przyczyną sięgnięcia przeze mnie po ten tytuł była rzucona mimochodem rekomendacja jednego z redaktorów Radia 357. "Mimochodem", bo nie był to blok poświęcony literaturze, a standardowa audycja muzyczna, w czasie której prowadzący ją redaktor powiedział kilka słów zachęty na temat "Anomalii". Sprawdziłem. Była w mojej bibliotece!
Błyskotliwość "Anomalii" polega moim zdaniem na umiejętnym połączeniu kilku gatunków literackich w spójną całość napisaną z fantazją i rozmachem. Podobał mi się język, sposób prowadzenia narracji, (to także zasługa tłumacza) jej dobre tempo, czyli wartości czysto literackie. Nic w tym dziwnego. Autor jest zawodowym literatem. Tym, co pozostawia u mnie poczucie niedosytu jest rezultat budowanego od pierwszych stron suspensu. Zamiast potężnej eksplozji, kapiszon... no może korek (to dla tych pamiętających pistolety-korkowce:))
Pomysły będące osią wokół których zbudowana jest "Anomalia" nie są wynikiem autorskich przemyśleń H. Le Telliera. Jeden z nich przeczący darwinowskiej ewolucji był/jest w różnych formach kanwą książek/filmów sci-fi. Kolejny zaistniał w filmie StarTrek, którego nie oglądałem. Informację o "pożyczce" pomysłu podrzucił mi znajomy, któremu jakiś czas temu sprezentowałem "Anomalię", z którym dosłownie kila minut temu wymieniliśmy smsy na jej temat:)
"Anomalia" dzięki swojej błyskotliwości jest moim zdaniem warta przeczytania. To nie tylko zgrabna powieść z pogranicza różnych gatunków literackich, ale głębsza próby dociekania istoty funkcjonowania nas, naszego gatunku, na Ziemi, we Wszechświecie. To niezły pomysł na wakacyjną lekturę. Bardziej wymagająca od kryminału, ale za to więcej wnosząca w intelekt czytelnika:)
"Lotnicho", aut. Marek Stokowski, PL 2024, DRUGIE CZYTANIE, książka
O "Lotnichu" pisałem wielokrotnie (TU). Nie daję żadnych gwarancji, że TEN post jest ostatni :) Ale tym razem tak krótko jak się da po to, żeby wybrzmiało najważniejsze.
Pierwsze czytanie "Lotnicha", które w moim przypadku miało miejsce w latem 2024, było szybkie, zachłanne. Po blisko 2 latach, które minęły od tamtego czasu postanowiłem wrócić do tej książki. Tym razem bez pośpiechu, łapczywości, którą cechował pierwszy z nią kontakt.
Zgodnie z deklaracją/podtytułem zawartą na okładce jest to "opowieść o wędrowaniu, miłości i przyjaźni". Potwierdzam. Ale...
Tym, co w trakcie drugiego czytania literalnie mnie powala jest autentyczny humanizm autora i wyzierające z każdej strony głęboko humanitarne przesłanie.