"Ostatnia walka" (Mister Brown), aut. Jan Zumbach, PL 2016, książka
Książka jest znakomita! Rekomenduję ją jako świetną lekturę wszystkim, którzy lubią sensacyjne, barwne, pełne zwrotów opowieści z dużymi pieniędzmi/sukcesami i nie mniej spektakularnymi porażkami w tle. "Ostatnia walka" ma wiele zalet. Najważniejsze to moim zdaniem: prawda - książka jest autobiografią polskiego asa lotnictwa, język - bez zadęć, zbędnej ornamentyki, podkreślający autentyzm przekazu, tempo - tutaj nie ma czasu na nudę, dzieje się wiele, akcja goni akcję.Nie mam pojęcia, czy ktoś już kupił prawo do ekranizacji "Ostatniej walki". Moim zdaniem ta książka jest praktycznie gotowym materiałem na kinowy hit w stylu "Barry Seal: król przemytu" (American Made), gdzie Tom Cruise gra pilota pracującego dla kolumbijskiej mafii, a może nawet jest w niej potencjał kalibru "Wilka z Wall Street" ze zjawiskowym Leonardo DiCaprio. Tak, warunkiem na sukces filmu jest zatrudnienie do roli tytułowej aktora takiego jak DiCaprio/Cruise formatu i oczywiście stosowny budżet. Sukces murowany!
Muszę także pogratulować Janowi Zumbachowi jeszcze jednej, bardzo istotnej dla spójności akcji umiejętności: praktycznie zero kombatanckiego ronienia łez, wspomnień, rozszarpywania ran, załamywania rąk nad niegodziwością Anglików. Ci, wiadomo, natychmiast po zakończeniu wojny nie tylko nie zaprosili Polaków do zwycięskiej parady, ale niezwłocznie starali się tych, których za obronę angielskiego nieba byli gotowi nosić na rękach, pozbyć/usunąć z Wielkiej Brytanii. Jan Zumbach, podpułkownik RAF-u, poświęca niegodziwości Angoli może 3 kartki skupiając się na toku negocjacji warunków odejścia z RAF-u, w wyniku których uzyskał specjalne, niematerialne przywileje, które okazały się mieć w przyszłości znaczącą wartość.
Jan Zumabch (TU) miał na szczęście podwójne obywatelstwo. Będąc synem szwajcarskiego emigranta posługiwał się szwajcarskim paszportem, dzięki czemu nie musiał wracać do ówczesnej Polski. Chciał być szwoleżerem, został pilotem. Mógł pędzić spokojne, dostatnie życie, ale ułańska fantazja nie pozwalała mu na zwolnienie tempa, migrację zza sterów samolotu na salony nowobogackich.
Zapewniam! To świetna, pełna zwrotów akcji lektura. A jeśli wyda się Wam, że autor troszkę koloryzuje... Ułanom, malowanym dzieciom się to wybacza :)
