"Ostatnie tango" (Un tango más), reż. German Kral, Argentyna, Niemcy, 2015, film, dokument, w kinach
Każdy film muzyczny jest dla mnie wydarzeniem.
A jeśli film jest muzyczny i taneczny?
Jeśli tancem jest TANGO! Do tego to jedyne prawdziwe - argentynskie!
Pakuje się i niezwłocznie lece do kina.
I...
...to nie jest film muzyczny, to nie jest film o tango.
"Ostatnie tanago" jest w moim odbiorze (dość) gorzkim dokumentem o wielkiej, niespełnionej milosci z tangiem w tle.
Bohaterami filmu jest para tancerzy: Maria Nieves i Juan Carlos Copes i tak, tango. Oni uczynili z tanaga sztuke, wprowadzili je na Broadway, byli jego ambasadarmi, ikonami, a tango dając im slawe i pieniadze, skutecznie ich podzielilo, sklocilo. Dzisiaj maja 80+ lat i przed kamera dziela się tym co dalo im dobryt, miejsce w historii, szczęście i gorycz.
Rzecz dzieje się, a jakze, w Argentynie. Tam hombre = macho, a mujer = kobieta, w bardzo tradycyjnym kontekście. Tam zaprasza się kobiety do tanca (tanga) kiwnieciem glowy (1955), a one traktują to zaproszenie jako rodzaj wyróżnienia. Tam facetom wydaje się, ze mogą więcej i nawet dzisiaj, przed kamera Juan opisuje swoje macho-zachowania jako oczywiste i zrozumiale.
Tak, to film o milosci. Milosci przgranej, straconej i co z tego, ze w swietle reflektowow, na scenie?
Co z tego, ze tango, ze slawa, ze kasa, kiedy teraz, gdy Maria ma 80+ lat, jest samotna, niespelniona kobieta.
To gorzki i w sumie smutny film.
Fantastyczne taneczne sekwencje sa milym urozmaiceniem, a measteria tacerzy, którym w tancu towarzyszy potężny ladunek zmysloweg/erotycznego napięcia pozwalającego im na pelna jedność, absolutna synchronizacje w skomplikowanych układach tanecznych to słodzik, który nie rownowazy goryczy zdrady, niespełnienia, porzucenia.
Jednak nie chece nikogo zniechecac do obejrzenia tego filmu.
To nadal wspanialy film o sile uczuc.
(W jakiś sposób, może to kwestia wieku bohaterow, ma się do"Miłości" M. Haneke, filmu, który zrobil na mnie ogromne wrazenie [tu moja opinia]).
I chociaż milosc wiele tłumaczy, tutaj milosc do tanga napedza i tłumaczy wszystko, to film jest (moim zdaniem) także przestroga przed kompletnym zatraceniem.
sobota, 18 lutego 2017
poniedziałek, 13 lutego 2017
"Xięga Zakazana. Największa mistyfikacja w hitorii ludzkości", aut. Bart Kenozza, książka
"Xięga Zakazana. Największa mistyfikacja w hitorii ludzkości", aut. Bart Kenozza, książka
Tej książki nie można kupic w księgarni. Jedynym miejscem, gdzie jest dostepna jest allgero (TU).
Jednak ja wszedłem w jej posiadnanie nie w drodze prozaicznego aktu kupna. Ksiazka została mi sprezentowana. Co wiecej mam wszelkie podstawy, żeby z prawdopodobieństwem bliskim pewności sadzic, ze wiem kto jest autorem tej książki kryjącym się pod pseudonimem Bart Kenozza.
"Darowanemu koniowi..", ale jak mi ja dano, to przecież po to, zebym ja przeczytal, a jak czytam to potem często, chociaż nie zawsze upubliczniam swoje wrazenia.
Jakis czas temu powodowany fenomenem czytelniczym wywołanym przez Dana Browna przeczytałem "Kod Leonarda" (potem szybko cala reszte tego co napisal) i pomyslalem sobie, ze autor miał dobry, nosny pomysl, ze nie trzeba wiele, żeby napisac cos podobnego licząc na sukces wydawniczny i oczywiście finanasowy. Widac myslalo tak wielu, gdyż wktorce potem na rynku pokazalo się sporo książek o podobnych, lub zbliżonych tytułach, tematyce.
Być może Bart Kenozza wiedziony sukcesem "Kodu Leonarda" tez tak pomyslal i z pewna zwloka popelnil "Xiege zakazana".
Jednak zasadnicza wartoscia "Xiegi..." nie sa intrygi: wspolczesna i starozytna, sesacyjne watki, czy ulokowany w Polsce trzon akcji. To co wyroznia "Xiege..." jest odniesienie 1:1 do tekstow Starego Testamentu. Cytowane szeroko fragmenty pierwszych pieciu ksiąg Starego Testamentu, ich autorska interpretacja, stanowią kanwe opowieści, która w pierwszym momencie budzila mój uśmiech, potem zaciekawienie, żeby wreszcie zczac intrygować.
I chociaż Dan Brown może spac spokojnie, jego pozycja w kategorii popularnosc/ilość sprzedanych egzemplarzy pozostaje niezagrozona, to stawiam "Xiege..." obok "Kodu Leonarda".
Ot tak, z czystej przekory.
Tej książki nie można kupic w księgarni. Jedynym miejscem, gdzie jest dostepna jest allgero (TU).Jednak ja wszedłem w jej posiadnanie nie w drodze prozaicznego aktu kupna. Ksiazka została mi sprezentowana. Co wiecej mam wszelkie podstawy, żeby z prawdopodobieństwem bliskim pewności sadzic, ze wiem kto jest autorem tej książki kryjącym się pod pseudonimem Bart Kenozza.
"Darowanemu koniowi..", ale jak mi ja dano, to przecież po to, zebym ja przeczytal, a jak czytam to potem często, chociaż nie zawsze upubliczniam swoje wrazenia.
Jakis czas temu powodowany fenomenem czytelniczym wywołanym przez Dana Browna przeczytałem "Kod Leonarda" (potem szybko cala reszte tego co napisal) i pomyslalem sobie, ze autor miał dobry, nosny pomysl, ze nie trzeba wiele, żeby napisac cos podobnego licząc na sukces wydawniczny i oczywiście finanasowy. Widac myslalo tak wielu, gdyż wktorce potem na rynku pokazalo się sporo książek o podobnych, lub zbliżonych tytułach, tematyce.
Być może Bart Kenozza wiedziony sukcesem "Kodu Leonarda" tez tak pomyslal i z pewna zwloka popelnil "Xiege zakazana".
Jednak zasadnicza wartoscia "Xiegi..." nie sa intrygi: wspolczesna i starozytna, sesacyjne watki, czy ulokowany w Polsce trzon akcji. To co wyroznia "Xiege..." jest odniesienie 1:1 do tekstow Starego Testamentu. Cytowane szeroko fragmenty pierwszych pieciu ksiąg Starego Testamentu, ich autorska interpretacja, stanowią kanwe opowieści, która w pierwszym momencie budzila mój uśmiech, potem zaciekawienie, żeby wreszcie zczac intrygować.
I chociaż Dan Brown może spac spokojnie, jego pozycja w kategorii popularnosc/ilość sprzedanych egzemplarzy pozostaje niezagrozona, to stawiam "Xiege..." obok "Kodu Leonarda".
Ot tak, z czystej przekory.
poniedziałek, 6 lutego 2017
Zima 2017. Schladming - Dachstein - Ramsau.
Zima 2017. Schladming - Dachstein - Ramsau.
sobota, 28 stycznia 2017
Zima trzyma; sobota 2017.01.28
Zima trzyma; sobota 2017.01.28
poniedziałek, 23 stycznia 2017
"Vincent van Gogh. Nowy sposób widzenia" z Van Gogh Museum w Amsterdamie, kino Muranów
"Vincent van Gogh. Nowy sposób widzenia" z Van Gogh Museum w Amsterdamie, kino Muranów
Ten film jest kolejnym z cyklu "Wielkie malarstwo na ekranie". Podobnie jak w przypadku porzednich projekcji film zgormadzil ponadnormatywne ilości chętnych. Dlatego tym razem miałem przyjemność odwiedzić jedna z dwóch nowych, kameralnych salek w Kinie Muranow. Było rzeczywiście kameralnie, ale za to bradzo cieplo. Na tyle, ze z pewnoscia stracilem około 20 min. filmu na wymuszona ciepełkiem drzemke.
Nie będę powtarzal swoich zachwytow na temat pomysłu filmowania wystaw malarskich. Pisalem o tym wystarczająco dużo w postach dotyczaych tego cyklu.
Ten film ma identyczna konstrukcje: fabularyzowane przebitki zyciorsu, wystawa, zbliżenia obrazow, komentarze fachowcow oraz potomkow brata artysty - Theo. Obszernie cytowana jest korespondencja Vincenta van Gogha. Napisal do swojego młodszego brata, marszanda, który był jego glownym sponsorem kilkaset listow, dzięki którym po latach można precyzyjnie odtworzyć chwiejna psychikę malarza, dotrzeć do istoty jego sztuki.
Ciekawy, poszerzający horyzonty film, który mogę rekomendować każdemu, kto choć trochę interesuje się kultura.
Czy "Pasja życia" jest jeszcze lektura szkolna?
Za moich czasów była, chociaż nie jestem pewien, czy obowiązkową. Nie jestem pewien, czy bedac w szkole czytałem te ksiazke.
Teraz przeczytam.
Ten film jest kolejnym z cyklu "Wielkie malarstwo na ekranie". Podobnie jak w przypadku porzednich projekcji film zgormadzil ponadnormatywne ilości chętnych. Dlatego tym razem miałem przyjemność odwiedzić jedna z dwóch nowych, kameralnych salek w Kinie Muranow. Było rzeczywiście kameralnie, ale za to bradzo cieplo. Na tyle, ze z pewnoscia stracilem około 20 min. filmu na wymuszona ciepełkiem drzemke.
Nie będę powtarzal swoich zachwytow na temat pomysłu filmowania wystaw malarskich. Pisalem o tym wystarczająco dużo w postach dotyczaych tego cyklu.
Ten film ma identyczna konstrukcje: fabularyzowane przebitki zyciorsu, wystawa, zbliżenia obrazow, komentarze fachowcow oraz potomkow brata artysty - Theo. Obszernie cytowana jest korespondencja Vincenta van Gogha. Napisal do swojego młodszego brata, marszanda, który był jego glownym sponsorem kilkaset listow, dzięki którym po latach można precyzyjnie odtworzyć chwiejna psychikę malarza, dotrzeć do istoty jego sztuki.
Ciekawy, poszerzający horyzonty film, który mogę rekomendować każdemu, kto choć trochę interesuje się kultura.
Czy "Pasja życia" jest jeszcze lektura szkolna?
Za moich czasów była, chociaż nie jestem pewien, czy obowiązkową. Nie jestem pewien, czy bedac w szkole czytałem te ksiazke.
Teraz przeczytam.
sobota, 21 stycznia 2017
"Celuloid", M. Napiórkowski, A. Lesicki, koncert, Trójka, niedziela 2017.01.15
"Celuloid", M. Napiórkowski, A. Lesicki, koncert, Trójka, niedziela 2017.01.15
Mam te plyte od ponad roku, "katarynkowy" temat z "Lalki" A. Kurylewicza, wizytowka tej plyty jest jednym z moich ulubionych utworow. Nie moglem przejść obojętnie obok informacji o koncercie tworcow tej plyty, gitarowego duetu M. Napiorkowski, A. Lesicki.
Wielokrotnie na tym blogu pisałem o osobie Marka Napiórkowskiego. Należy do czołowych polskich gitarzystów, gra w roznych skladach, rozna muzyke, jest uniwersalnym instrumentalista, który sprawdza się jako akompaniator Anny Marii Jopek w inspirowanej portugalskimi rytmami plycie "Sobremesa", czy jako lider własnej kapeli na plycie "UP" we wlasym, jazzowym repertuarze.
Nie znalem (poza plyta) Artura Lesickiego, ale fakt, ze M. Napiorkowski zparosil go do projektu "Celuloid" swiadczy, ze jest top-muzykiem, co skutecznie udowodnil w trakcie koncertu.
Panowie zagrali cala zawartość plyty, a na bis, już poza antena "True colours" Cyndini Lauper.
Nazwiska: Kurylewicz, Stanko, Komeda, Kilar, "Duduś" Matuszkiewicz, Korzyński to mocny zestaw, prawdziwy power-team polskich kompozytorow, których muzyka towarzyszaca filmom: "Lalka", "Pożegnanie z Marią", "Wojna domowa", "Prawo i pieść", "Człowiek z żelaza", "Smierc i dziewczyna" dala im dodatkowa jakość.
Dzieki aranżacji tych utowrow na duet gitarowy nabraly one nowego charakteru, jazzowego sznytu, a oderowane od obrazu, zagrane w sali koncertowej, dostały dosłownie i w przenosni dodatkowej przestrzeni.
Bardzo dobry koncert!
![]() |
| Pare minut przed koncertem. Artysci stroja gitary, grzeja pazury |
Wielokrotnie na tym blogu pisałem o osobie Marka Napiórkowskiego. Należy do czołowych polskich gitarzystów, gra w roznych skladach, rozna muzyke, jest uniwersalnym instrumentalista, który sprawdza się jako akompaniator Anny Marii Jopek w inspirowanej portugalskimi rytmami plycie "Sobremesa", czy jako lider własnej kapeli na plycie "UP" we wlasym, jazzowym repertuarze.
Nie znalem (poza plyta) Artura Lesickiego, ale fakt, ze M. Napiorkowski zparosil go do projektu "Celuloid" swiadczy, ze jest top-muzykiem, co skutecznie udowodnil w trakcie koncertu.
Panowie zagrali cala zawartość plyty, a na bis, już poza antena "True colours" Cyndini Lauper.
Nazwiska: Kurylewicz, Stanko, Komeda, Kilar, "Duduś" Matuszkiewicz, Korzyński to mocny zestaw, prawdziwy power-team polskich kompozytorow, których muzyka towarzyszaca filmom: "Lalka", "Pożegnanie z Marią", "Wojna domowa", "Prawo i pieść", "Człowiek z żelaza", "Smierc i dziewczyna" dala im dodatkowa jakość.
Dzieki aranżacji tych utowrow na duet gitarowy nabraly one nowego charakteru, jazzowego sznytu, a oderowane od obrazu, zagrane w sali koncertowej, dostały dosłownie i w przenosni dodatkowej przestrzeni.
Bardzo dobry koncert!
sobota, 14 stycznia 2017
Zima 2017
Zima 2017
Subskrybuj:
Posty (Atom)




