piątek, 22 marca 2013

"Dwoje do poprawki" (Hope Springs), reż. David Frankel, USA, 2012, dvd

"Dwoje do poprawki" (Hope Springs), reż. David Frankel, USA, 2012, dvd

Wysoko cenie Meryl Streep. Tommy Lee Jones jest jednym z moich ulubionych aktorow. Kiedy sie zejda w jednym filmie, kobieta po przejsciach, mezczyzna z przeszloscia to musi to byc COS, pomyslalem i sie rozczarowalem...
Film jest moim zdaniem taki sobie.
Do tego jeszcze obejrzalem go na rowerku. Ledwo dojechalm do konca.
Z pewnoscia nie jest komedia, jak sugerowaly zwiastuny. To w gruncie rzeczy ponury dramat. Do tego bolesnie, cukierkowo amerykanski, sugerujacy, ze wystarczy udac sie na kozetke do psychoanalityka, a wszystkie, no moze wiekszosc problemow zniknie, jak przyslowiowa "reka odjal".
Znakomite aktorstwo MS i TLD "trzyma" ten nudny w gruncie rzeczy film. To ich duet powoduje, ze czeka sie na rozwoj wypadkow, ze nie konczy ogladania przed koncem.
Pomysl na film ma duzy potencjal komediowo-dramatyczny, szkoda, ze to tylko potencjal. Z taka para aktorow mozna by zrobic z tego niezla jazde w stylu "Nietykalnych".
I jeszcze jedno.
Maryla juz tylko w dalekich planach, a przeciez jej (zwlaszcza) aktorstwo to takze twarz. Ale tak (chyba) kaze wiek. Albo z daleka, albo przez ponczoche...

czwartek, 21 marca 2013

"Iggy Pop. Upadki, wzloty i odloty legendarnego punkowca" (Iggy Pop. Open Up and Bleed), aut. Paul Trynka, 2012, ksiażka, biografia

"Iggy Pop. Upadki, wzloty i odloty legendarnego punkowca" (Iggy Pop. Open Up and Bleed), aut. Paul Trynka, 2012, ksiażka, biografia

Po przeczytaniu ksiazki, ktora popelnila "matka zalozycielka" punk rocka - Patti Smith (slaba), nie pozostalo mi nic innego jak zabrac sie za lekture biografii tatusia punk rocka - Iggy Popa (lepsza).
Lezala dlugo na poleczce. Straszyla objetoscia - prawie 500 str. Ale wreszcie przyszla jej kolej.
Meczylem sie z nia ponad 2 tyg. Permanenty brak czasu i ilosc stron powodowaly, ze czytalo mi sie oj! ciezko. Ponadto nie jest to rzecz porywajaca. Jasne, ze jest tam wszystko, czego sie mozna spodziewac po Iggy Popie. Totalna autodestrukcja. Ale... Nie wiem, czy to wina tlumaczenia, czy kiepski warsztat autora sprawily, ze lektura zwyczajnie mnie nuzyla.
Nie znam dokonan The Stooges, pierwszej kapeli Iggy Popa. Nie wiedzialm nawet, ze "China Girl" z plyty Dawida Bowie jest autorstwa I.P. (Tantiemy z tego kawalka przyniosly niezly dochod I.P. Kasa przyjechala we wlasciwym momencie, pozwolila wydobyc sie I.P. z kolejnego dolka.)
Znalem I.P. ze slynnego Passenger'a, a przede wszystkim ze sciezki dzwiekowej filmu "Arizona Dream" Emira Kusturicy z muzyka Gorana Bregovica z Faye Dunaway i Johnny Depp'em (nie widzieliscie? Warto zobaczyc!).

Iggy Pop - "kosmita, ktory spadl na ziemie z planety rock&rolla", napisal o nim autor ksiazki, Paul Trynka. Wielu muzykow przyznaje, ze zrodlem ich inspiracji byly dokonania Iggy Popa/The Stooges.
To, ze ich muzyka (przelom lat 60/70) nie doleciala do mnie (Polski?) wynikal chyba z faktu, ze na rynku muzycznym dzialo sie wiele innych, mocnych rzeczy, a oni, dzicy i niszowi nie wpadli w rece i ucho ludzi, ktorzy kreowali gust owczesnego polskiego mlodego pokolenia (np. Piotra Kaczkowskiego; wlasnie obochdzil 50-cio lecie pracy w Radiu!).
Bede sobie musial pogrzebac na YT, posluchac Lust for Life, tudziez innych kawalkow. Ciekawe, czy sa jakies zapisy video? Koncerty live byly ponoc mocna rzecza, a skakanie w tlum, na rece fanow to w/g P. Trynki autorski pomysl I.P. To musialo wowczas szokowac!

Uwazam, ze lepszymi literacko ksiazkami sa biografie T. Stańki i  K. Richardsa. W kategorii "okladka" wygrywa Iggy Pop.
Ale, co tam! Rock&roll! Kto lubi niech czyta!
Przez moment po zakonczeniu lektury pomyslalem, ze mam przynajmniej na chwile dosyc ksiazek-muzycznych biografii.
Ale jest przeciez na rynku calkiem swieza ksiazka o Pinku Folydzie. Mowia, ze dobra...
A Atom Heart, a Ummagumma, a Dark Side, a Wish you were, a The Wall, a...



"Bez hamulców" (Premium Rush), reż. David Koepp, USA, 2012, dvd

"Bez hamulców" (Premium Rush), reż. David Koepp, USA,  2012, dvd

Nie moglem sie oprzec, kiedy zobaczylem ten film na polce mojej wypozyczalni.
Wzialem.
Dostalem to czego oczekiwalem.
Film jest slaby.
Jednak jesli wiesz dlaczego steel is for real, wiesz co to kurierka i ostre kolo, ogladasz jadac na trenzerze, da sie wytrzymac.
Ja wytrzymalem.
Z trudem...

środa, 13 marca 2013

Emil Karewicz - 90-te urodziny

Emil Karewicz - 90-te urodziny

Dolecialo do mnie z radia (z Trojki, a jakze), ze wlasnie dzisiaj 13 Marca E. Karewicz obchodzi swoje 90-te urodziny.
Tkwi w mojej pamieci jako Jagiello z "Krzyzakow" i o czywiscie Brunner ze "Stawki wiekszej...".
I to w pamieci ciagle swiezej.
A tu pyk i juz 90 lat.
Czas przyspiesza.
40 lat temu rok byl znacznie dluzszy.
Trwal i trwal.
Teraz zasuwa.

I moze sie zdarzyc tak, ze Janek Kloss nie zdąży zlatwic porachunkow z Brunnerem.
Rączki, rączki...

"Poradnik pozytywnego myślenia" (Silver Linings Playbook) reż.David O. Russell, USA, film 2012, w kinach

"Poradnik pozytywnego myślenia" (Silver Linings Playbook) reż.David O. Russell, USA, 2012, w kinach

Mialem isc na film polski, ktorych ostatnio duzy wysyp. Jednak sila Oscara 2013 (najlepsza aktorka pierwszoplanowa) oraz lagodna preswazja spowodowaly, ze jednak padlo na "Poradnik..."
Takze dlatego, ze komedia, a smiechu jak wiadomo nigdy dosc.
Podobal mi sie, Jennifer Lawrence (ta od Oscara) tez, ale zeby az Oscar...

Komedia trudnym gatunkiem jest. "Nietykalni" (kto nie widzial, koniecznie!) bardzo podniesli poprzeczke. Na "Nietyklanych" wszyscy, lacznie ze mna smiali sie non-stop. Dlatego widziane pozniej komedie wydaja sie takie sobie, co gorsza, malo smieszne.
Smialem sie na "Poradniku...". Nie caly czas, ale jednak.
Podobal mi sie Robert De Niro w dosc nietypowej dla siebie komediowej roli (soczysta), oraz zgrabnie skonstruowana fabula zbudowana wokol problemow emocjonalnych bohatera. Rzecz bardzo amerykanska, odnoszaca sie do amerykanskiego prawa, rzeczywistosci, wiary w psychonalize/psychoterapeutow. Sporo obrazow-kluczy, ale sytuacje w ktorych rezyser i autor scenariusza w jednym stawia bohaterow oraz dialogi, swieze i zabawne.
Nieglupi, a (dosc) smieszny. Dlatego i dla dobrej gry aktorow warto. 

niedziela, 3 marca 2013

Katarzyna Dąbrowska, koncert, Trojka, 2013.03.03, live

Katarzyna Dąbrowska, koncert Osiecka, Trojka, 2013.03.03, live

Katarzyna Dabrowska jest laureatka konkursu "Pamietajmy o Osieckiej". Nigdy wczesniej jej/o niej nie slyszalem, jednak kiedy zaanonsowano, ze odbedzie sie ow koncert, zapakowalem sie i pojechalem do Trojki. Osiecka wchlaniam w dowolnych ilosciach, a ufnosc w dobry smak Trojki kazala mi wierzyc, ze koncert/osoba K. Dabrowskiej nie bedzie rozczarowaniem.
Katarzyna zaczela od "Nim wstanie dzien" i od razu powiem: nie byl to (dla mnie) dobry poczatek.
Mam ten kawalek wryty w mozg, a kazda interepretacja inna niz oryginala E. Fettinga budzi moj sprzeciw, najeza mnie, kaze myslec zle o wykonawcy-interpretatorze. Nie kazda proba innego podania tego slynnego kawalka jest zla. Lubie i cenie interpretacje Nosowskiej z cd "O/N". Sojka tez jest (dla mnie) akceptowalny. Natomiast interepretacja Katarzyny Dabrowskiej - NIE.
Jakos jednak przezylem. Potem polecialy piosenki, ktorych chyba nigdy nie slyszalem. Moze dobrze, bo sie wyluzowalem i spokojnie sluchalem tekstow (bylo je slychac) i kapeli grajacej z rockowym zacieciem. Po jakims czasie pojawily sie bardziej znane kawalki, m.in. "Ja z podrozy", "Uciekaj moje serce", ktore nie draznily (mnie) tak bardzo jak "Nim wstanie dzien". Na koniec/bis "Cyrk noca". To bylo naprawde cos. Kapela poszla w ciezkie, rockowe brzmienie i caly kawalek zabrzmial(by) jak porzadny heavy rockowy kawalek, gdyby nie cienki wokal/wizerunek sceniczny Katarzyny.
I byloby to naprwde fajne zamkniecie koncertu, gdyby artystka wyklaskana ponownie przez publicznosc nie zdecydowala sie na powtorne wykonanie "Nim wstanie dzien"...
Mysle, ze Osiecka/Komeda/Fetting przerwacali sie w swoich grobach, ale...
....no niech probuja zrobic to lepiej, inaczej. Niech biora sie za repertuar A. Osieckiej kolejne pokolenia, niech mierza sie z jej tekstami, niech kunszt Osieckiej ma kolejnych aranzerow, interpretatorow.
Niech pamiec o Niej/Jej tworczosci trwa.
7 Marca mija 16 lat od Jej smierci.

sobota, 2 marca 2013

"Kaznodzieja z karabinem" (Machine Gun Preacher), reż. Marc Forster, USA, 2011, dvd

"Kaznodzieja z karabinem" (Machine Gun Preacher), reż. Marc Forster, USA, 2011, dvd

Nie slyszalem o tym filmie do momentu, kiedy z wlascicielka wypozyczalni dvd wdalem sie w dyskusje n/t filmowych gustow. Ona wskazala ten film, a ja podatny na kobiece wskazowki pozyczylem i wkrecilem go w czasie jednej z ostatnich (mam nadzieje) sesji trenzerowych (bo juz wiosna).
Podobnie jak w przypadku "Sugar Man'a" sila filmu jest autentycznosc opowiadanej historii. Gdyby nie to, ze scenariusz powstal na podstawie faktow film bylby do skreslenia. Jednak ta historia jest prawdziwa i jest to przyznam, niesamowite.
Transformacja bohtera z cpuna-bandyty w kaznodzieje-filantropa jest tak nieprawdopodobna, ze gdydy nie byla prawdziwa, bylaby nieakceptowalna. Wyzwolona w czasie tranformacji potrzeba czynienia dobra jest tak wielka, ze gdyby nie to, ze zdarzyla sie naprawde bardziej posowalby do filmowego fantasy niz do kina akcji, jakim jest "Kaznodzieja z Karabinem". Jednak...
Jednak po lekturze ksiazki "Gdzie krokodyl zjada slonce" (pisze o niej na blogu) mam niejakie obawy co do zdrowia psychicznego bohatera.
Jednak film obejrzalem z zainteresowaniem. Czyz nie jest tak, ze gdzies tam marzymy o tym, zeby miec taka wiare, upor, konsekwencje, pewnosc, ze wybor, ktorego dokonalismy jest jedyny sluszny, a obrana droga jest ta jedyna prowadzaca do celu.
Tak wlasnie jest w przypadku kaznodziei z karabinem. Ma pewnosc.
Dlatego chociaz majac obawy o jego psyche, (siorbiac gruzinski koniaczek) troszke mu zazdroszcze.