Chopok - impresje, styczeń 2026, narciarskie
| I jak tu nie lubić Słowaków :) |
| Toalety, czyste w bardzo przyzwoitym stanie. Dobrze jest rozpoznać ich położenie, gdyż wcale nie jest oczywiste, że są ulokowane w obrębie dolnych stacji wyciągów. |
Znajomi mający doświadczenie jazdy w alpejskich ośrodkach zaczęli jeździć na Chopok. Dzieląc się pozytywnymi opiniami byli na tyle przekonywujący, że postanowiliśmy z kolegą (Malina) i jego 11-sto letnim synem (Antek) wybrać się w pierwszej połowie stycznia na Słowację, żeby osobiście skontrolować stan tras/infrastruktury narciarskiej. Założenie było proste: jedziemy na kilka dni traktując wyjazd jako rodzaj rekonesansu oraz rozruchu przed zbliżającym się wyjazdem w Alpy.
| Chopok południowa strona, godz. 13:35. Dolna stacja gondoli Krupova-Kosodrevina. Z lewej bar apres-ski. Tutaj grzaniec słabej jakości, a z prawej food-truck dość popularny wśród narciarzy. |
Nie było nadmiaru śniegu. W trakcie naszego pobytu dopadało i większość tras była czynna, dobrze przygotowana. Sezon ruszył wraz ze Świętami Bożego Narodzenia, a jego pik trwał do Święta Trzech Króli.
Nie mam zastrzeżeń jeśli chodzi o jakość tras, wyciągów, knajpek, toalet, apartamentu. To wszystko jest na przyzwoitym, średnim, europejskim poziomie. Specyfika miejsca (od północy jedna droga) powoduje, że dojazd/powrót pod Chopok nie jest łatwy i prosty. Żeby dotrzeć pod wyciągi (Biela Put) o rozsądnej godzinie trzeba ruszyć w górę przed 8:00. To gwarantuje wczesny dojazd i wyjazd na górę jedną z pierwszych gondol/krzeseł, które ruszają o 8:30. Wyciągi są czynne do 15:30. Szybko zapada zmrok i gęstnieje tłum chętnych do powrotu na kwaterę ski-busem. Sceny przepychających się do autobusu narciarzy nie były zbyt budujące. Zdecydowaliśmy się na dojazd samochodem. To gwarantowało szybki, sprawny dojazd/powrót, w miejsce stania w tłumie oczekujących na ski-bus, wpychania się do jego wnętrza. W okresie świątecznego piku /w weekend narciarzy było bardzo dużo. Kolejki do wyciągów wyglądały źle. Brak tzw. "cielętników", czyli "labiryntów" porządkujących kolejkę powodował, że do bramek ustawiał się spory, zbity tłumek niecierpliwych chętnych. Mój próg bólu długości stania w kolejce to max 15 min. No dobra. Może 20 min., ale to ostateczna granica. Dlatego niezbędne jest wypracowanie sobie optymalnego rozwiązania, wybór takich tras i takich wyciągów, które pozwalają na jazdę z zerowym czasem oczekiwania na wejście do gondoli/krzesełka. (O metodach tzw. aktywnego stania w kolejce nie będę pisał. Nie ma się czym chwalić. W każdym razie, gdy wszyscy karnie stoją w kolejce, a ty się wpychasz, to jesteś cham, natomiast gdy 70% kolejkowiczów się wpycha, a ty stoisz biernie, to jesteś frajer :)) Mój wybór padł na południowy stok Chopoka. Nie dość, że w sposób oczywisty na południowym stoku jest lepsze światło, to ta strona góry oferowała najlepsze, odpowiednio długie trasy czarne i czerwone. Jeździło tam mniej ludzi z racji trudniejszych tras i silniejszego (głównie na szczycie) wiatru. Moją ulubioną kombinacją tras była czarna 33a przechodząca w czerwoną 33. W sumie blisko 5 km. jazdy. Wyjazd na górę gondolą, która miała szybkie wejście dla singli. Mój plan na narciarski dzień był prosty: możliwie najszybszy wjazd na Chopok i jazda na jego południowym stoku, aż do przerwy na posiłek około 13:00. W tym czasie wszystkie ewentualne korki/spiętrzenia ulegały samolikwidacji. Towarzystwo rozjeżdżało się na różne wyciągi i do godziny 15:30, czyli zamknięcia wyciągów wszędzie dało się jeździć bez kolejek.
| Biela Put, 8:15 a.m. Widok z północnej strony na Chopok. Jeszcze cicho i sennie, ale za 30 min. będzie się działo. |
Nie wszystko było idealne :(
Rzeczą, która mocno mnie drażniła była zdecydowanie zbyt głośna muzyka w okolicach barów oraz jej jakość... Grali głównie coś co było rodzajem muzyki klubowej. Łupu cupu, mocno wyeksponowany bit i moc na maksa...
Brakowało mi także dużych zegarów pozwalających na łatwe, bieżące kontrolowanie czasu przejazdów. To istotne, gdy powrót do miejsca startu wymaga przejazdu kilkoma wyciągami.
Reszta, o czym już pisałem, na przyzwoitym europejskim poziomie. Ceny też...
Parkowanie samochodu/cały dzień - 20 EUR.
Wynajęcie ski-boxu/doba - 10 EUR.
Grzane wino (różna jakość w różnych miejscach) - średnio 4,50 EUR. (Najlepsze w jadłodajni pod dużym białym namiotem w Biela Put)
Innych cen niestety nie pamiętam. Malina organizował całość, czuwał nad terminowością i poprawnością wpłat. Płatności były rozciągnięte w czasie, zaliczki, dopłaty itp. Wydaje mi się jednak, że koszt apartamentu był poniżej cen w np. Schladming. Ceny ski-passa zupełnie nie pamiętam. Wszystko oczywiście jest w necie.
Dla jadących na Chopok pierwszy raz (i gdziekolwiek indziej także) najbardziej istotne jest rozpoznanie terenu :) Dobrze jest wyjechać z W-wy rano, dojechać na miejsce za dnia. Obejrzeć miejscówkę z której będzie się stratowało (dla nas była to Biela Put), zorientować się, gdzie są boxy do przechowywania nart (to ma sens zwłaszcza jeśli dojeżdża się ski-busem), wnieść opłaty, nauczyć się jak działa system ski-passów (gopassów) i zaplanować kolejny dzień. Dobrze jest pogadać z obsługą, żeby dowiedzieć się o reguły gry dotyczące parkowania samochodu. Słowacy, tak jak większość nacji są uprzejmi, gdy traktuje się ich uprzejmie, z uśmiechem. W większości, zwłaszcza starsi wiekiem nie mówią po angielsku, ale bez większych problemów można się dogadać po polsko-słowacku :) Słowacka młodzież zatrudniona w obsłudze rozumie i mówi po angielsku. W większości są bardzo zaangażowani. Odniosłem wrażenie, że tip nie jest na Słowacji (od Słowaka) oczywisty, więc każdy ekstra pieniążek przyjmowany jest z uśmiechem i wdzięcznością.
| Chopok południowa strona, godz. 13:15 |
Polaków jest całe mnóstwo. To drugi obok słowackiego język na stoku. Inne nacje też są obecne, np. Węgrzy, Rumuni, ale my, jako goście, dominujemy
Wszystko wskazuje na to, że wrócimy tam w przyszłym roku. Wa-wa - Chopok to 500 km. Syn Maliny - Antek, miał swoje ulubione czerwone trasy po północnej stronie Chopoka. Znalazł sobie kilka hopek, żlebów obok nartostrady i znakomicie się bawił jeżdżąc swoje, po swojemu. Dzieciakom niewiele trzeba do szczęścia. Nie muszą i zwykle nie chcą jeździć po trudnych, często wylodzonych trasach (33a). W Polsce nie ma takiego, jak Chopok miejsca. Białka Tatrzańska pretendująca do miana najlepszej stacji narciarskiej w Polsce nie może konkurować z Chopokiem. Ta góra ma nieznacznie ponad 2 tys. m.p.m.,(tyle co np. austriackie Planai) podczas kiedy Kotelnica Tatrzańska niecałe 1 tys. Nieporównywalna na korzyść Chopoka jest długość tras, ich atrakcyjność. Słowacy traktują ten biznes b. poważnie. Turystyka to "czysty" pieniądz zatrudniający mnóstwo ludzi. Chopok stał się (może zawsze był) miejscem wartym odwiedzenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz