"Sny o pociągach" (Train Dreams), reż. Clint Bentley, USA, 2025, Netflix, film
Widziałem ten film około 2 tyg. temu. W mroźny wieczór dosiadłem ergometru i powodowany zasłyszanymi w radiu oszczędnymi, ale pozytywnymi opiniami postanowiłem, że w wiosłowaniu towarzyszyć mi będzie właśnie ten film. Mam go do dzisiaj w głowie. Wraca do mnie, skłania do zadumy. Zadziwiające jak prosta, oczywista wręcz historia zapada w pamięć, zmusza do tego, żeby o niej napisać.
"Sny o pociągach" są filmową balladą o przeciętnym mężczyźnie, któremu los wyznaczył rolę drwala - budowniczego kolei, żyjącego swoje proste, szlachetne życie, gdzieś w głębi Ameryki, wśród wspaniałej, dziewiczej przyrody. Bohater filmu jest archetypem budowniczego-pioniera, który wraz z każdym kilometrem torów wnika w głąb Nieznanego, który budując swój swój dom, zakładając rodzinę, pozwala sobie na marzenia o troszkę lepszym, łatwiejszym życiu, stabilnej pracy pozwalającej mu na częstsze przebywanie z najbliższymi. Tylko tyle i aż tyle...
Ta opowieść toczy się niespiesznie w tempie spokojnej, epickiej narracji z offu. Słowa, które padają w filmie, których nie ma zbyt wiele są wypowiadane z rozwagą, szacunkiem dla uwolnionej myśli, która zanim została wyartykułowana była głęboko przemyślana. Historia drwala opowiadana jest także, może przede wszystkim obrazem, następującymi po sobie porami roku, w naturalnym, odwiecznym rytmie dnia zastępowanego przez noc, jesieni po której nieuchronnie przychodzi zima. Drwal-bohater filmu chociaż wraz ze swoją siekierą jest intruzem, chce i potrafi funkcjonować pośród Natury. Rozumie jej rytm, chce respektować jej prawa. Opowieść niespiesznie pulsuje zmuszając do zadumy nad sensem istnienia, przemijaniem, potrzebą ludzkiej obecności tu i teraz, przewrotnością przypadku, znaczeniem obietnic, siłą uczuć, rolą wyznaczaną jemu/nam przez życie, jej wypełnieniem. Jednym słowem rzecz z przechyłem egzystencjalnym, ale bez koturnów, zadęć i odlotów.
Podobał mi się ten film także dzięki kreującemu główną rolę Joelowi Edgertonowi, którego widziałem jakiś czas temu w mocno przeciętnym filmie "Dobry Ogrodnik" (Master Gardener). W "Sny o pociągach" jest znakomity.
Daję "Snom o pociągach" 8/10 w skali filmweb - "bardzo dobry" i mając świadomość, że ten rodzaj kina nie każdemu odpowiada polecam go jednak wszystkim. Zimowy, mroźny wieczór, kubek gorącej herbaty, ciepły pled, ewentualne, jednoosobowe, wyciszone towarzystwo będą idealne do właściwego odbioru tego filmu :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz