"Kombi", koncert, Trójka, niedziela 2019.07.28
środa, 31 lipca 2019
sobota, 27 lipca 2019
Marysia - wnusia; 2019.07.26
sobota, 20 lipca 2019
"Gdzie ci mężczyźni?", aut. P. Zimbardo, N. Coulombe, 2015, ksiązka
"Gdzie ci mężczyźni?", aut. P. Zimbardo, N. Coulombe, 2015, ksiązka
Dostalem te ksiazke w prezencie. Wyladowala na stercie "do przeczytania" i lezala tam około 3 lata.
Odrzucal mnie tytul: "Gdzie ci mężczyźni?", który w naturalny sposób przypominal mi czasy słusznie minione, czasy w których Danuta Rinn wykonywala piosenke pod takim tytulem. Radio, TV graly ja na okraglo tak długo i uporczywie, ze zaczalem mieć alergie na sam tytul. (i tak dobrze, ze spiewala ja sama; wcześniej wystepowala w duecie z Bogdanem Czyżewskim; ogladnie/słuchanie tej pary było ponad moje sily i wytrzymalosc).

Dopiero pare tygodni temu kiedy zapasy "do przeczytania" radykalnie się przerzedziły zwrocilem uwagę na autorow "Gdzie ci mężczyźni". Jednym z nich jest Philip Zimbardo, ten od słynnego eksperymentu stanfordzkiego z bodaj 1970 roku.
Natychmiast podniosłem ksiazke ze sterty i przecztalem tekst na 4-tej okładce (obok). Niezwłocznie ja przeczytałem.
Moim zdaniem ksiazka jest szalenie interesujca. Nie bez znaczenia jest autorytet samego P. Zimbardo (ostatnio slyszalem w mediach zarzuty, ze jego słynny eksperyment był ustawką, ale nie znalazłem niczego "twardego" na ten temat), ale chyba rzeczą najbardziej istotną jest solidna porcja statystyk, ankiet i baaaardzo obszerna bibliografia, stanowiące bazę tej książki.
No i oczywiście prowokacja z 4-tej okładki, czyli, czy aby nie chodzi o mnie.
Czyta się bardzo dobrze, a ze przykłady zachowań, osobowości są wokół nas, poglądy i wnioski do jakich dochodzą autorzy sa do natychmiastowej konfrontacji z doświadczeniem czytelnika.
Przypomnialo mi się czytane dawno temu opowiadanie St. Lema "Powrót z Gwiazd". Wracajacy z misji kosmicznej bohater zastaje na Ziemi inna rzeczywistość, gdyż zgodni z teoria Einsteina czas na statku kosmicznym plynal wolniej. Ludzka cywlizacja zajeta realizacja swoich "domowych" problemów, zmienila się z w cywilizacje "cielpych kluch". W rezultacie zatracono wole, potrzebe poszukiwan, eksploracji. Cechę, która zawsze była zrodlem postępu we wszelkich dziedzinach zycia.
Przestano latac do gwiazd...
Paradoksalnie kilka dni temu z powodu jakiejś rocznicy zagrano w Trojce "Gdzie ci męzczyżni" w wykonaniu Danuty Rinn.
Ciekawe, ze w pewnym stopniu tekst piosneki dość dobrze opisuje problem z którym zmagają się autorzy "Gdzie ci mężczyźni".
A przecież Danuta Rinn spiewala te piosenke w 1975 roku...
W i z j o n e r k a ?
Dostalem te ksiazke w prezencie. Wyladowala na stercie "do przeczytania" i lezala tam około 3 lata.Odrzucal mnie tytul: "Gdzie ci mężczyźni?", który w naturalny sposób przypominal mi czasy słusznie minione, czasy w których Danuta Rinn wykonywala piosenke pod takim tytulem. Radio, TV graly ja na okraglo tak długo i uporczywie, ze zaczalem mieć alergie na sam tytul. (i tak dobrze, ze spiewala ja sama; wcześniej wystepowala w duecie z Bogdanem Czyżewskim; ogladnie/słuchanie tej pary było ponad moje sily i wytrzymalosc).

Dopiero pare tygodni temu kiedy zapasy "do przeczytania" radykalnie się przerzedziły zwrocilem uwagę na autorow "Gdzie ci mężczyźni". Jednym z nich jest Philip Zimbardo, ten od słynnego eksperymentu stanfordzkiego z bodaj 1970 roku.
Natychmiast podniosłem ksiazke ze sterty i przecztalem tekst na 4-tej okładce (obok). Niezwłocznie ja przeczytałem.
Moim zdaniem ksiazka jest szalenie interesujca. Nie bez znaczenia jest autorytet samego P. Zimbardo (ostatnio slyszalem w mediach zarzuty, ze jego słynny eksperyment był ustawką, ale nie znalazłem niczego "twardego" na ten temat), ale chyba rzeczą najbardziej istotną jest solidna porcja statystyk, ankiet i baaaardzo obszerna bibliografia, stanowiące bazę tej książki.
No i oczywiście prowokacja z 4-tej okładki, czyli, czy aby nie chodzi o mnie.
Czyta się bardzo dobrze, a ze przykłady zachowań, osobowości są wokół nas, poglądy i wnioski do jakich dochodzą autorzy sa do natychmiastowej konfrontacji z doświadczeniem czytelnika.
Przypomnialo mi się czytane dawno temu opowiadanie St. Lema "Powrót z Gwiazd". Wracajacy z misji kosmicznej bohater zastaje na Ziemi inna rzeczywistość, gdyż zgodni z teoria Einsteina czas na statku kosmicznym plynal wolniej. Ludzka cywlizacja zajeta realizacja swoich "domowych" problemów, zmienila się z w cywilizacje "cielpych kluch". W rezultacie zatracono wole, potrzebe poszukiwan, eksploracji. Cechę, która zawsze była zrodlem postępu we wszelkich dziedzinach zycia.
Przestano latac do gwiazd...
Paradoksalnie kilka dni temu z powodu jakiejś rocznicy zagrano w Trojce "Gdzie ci męzczyżni" w wykonaniu Danuty Rinn.
Ciekawe, ze w pewnym stopniu tekst piosneki dość dobrze opisuje problem z którym zmagają się autorzy "Gdzie ci mężczyźni".
A przecież Danuta Rinn spiewala te piosenke w 1975 roku...
W i z j o n e r k a ?
Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy,
mmm, orły, sokoły, herosy!?
Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów,
gdzie te chłopy!? - Jeeeee!
mmm, orły, sokoły, herosy!?
Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów,
gdzie te chłopy!? - Jeeeee!
Dookoła jeden z drugim jak nie nerwus, to histeryk,
drobny cwaniak, skrzętna mrówa, niepoważne to, nieszczere.
Jak bezwolne manekiny przestawiane i kopane,
gęby pełne wazeliny, oczka stale rozbiegane.
Bez godności, bez honoru, zakłamane swoje racje
wykrzykuje taki w domu śmiesznym szeptem po kolacji,
śmiesznym szeptem po kolacji, śmiesznym szeptem po kolacji...
drobny cwaniak, skrzętna mrówa, niepoważne to, nieszczere.
Jak bezwolne manekiny przestawiane i kopane,
gęby pełne wazeliny, oczka stale rozbiegane.
Bez godności, bez honoru, zakłamane swoje racje
wykrzykuje taki w domu śmiesznym szeptem po kolacji,
śmiesznym szeptem po kolacji, śmiesznym szeptem po kolacji...
Gdzie ci mężczyźni . . .
Bojownicy spraw ogromnych, owładnięci ideami
o znaczeniu wiekopomnym, i wejrzeniu, jak ze stali.
Gdzie umysły epokowe, protoplaści czynów większych,
niż pokątne, zarobkowe kombinacje tuż przed pierwszym.
Nieprzekupni, prości,…
o znaczeniu wiekopomnym, i wejrzeniu, jak ze stali.
Gdzie umysły epokowe, protoplaści czynów większych,
niż pokątne, zarobkowe kombinacje tuż przed pierwszym.
Nieprzekupni, prości,…
Bojownicy spraw ogromnych, owładnięci ideami
o znaczeniu wiekopomnym, i wejrzeniu, jak ze stali.
Gdzie umysły epokowe, protoplaści czynów większych,
niż pokątne, zarobkowe kombinacje tuż przed pierwszym.
Nieprzekupni, prości, zacni, wielkoduszni i szlachetni.
Gdzie zeoni, gdzie tytany woli, czynu, intelektu,
woli, czynu, intelektu, woli, czynu, intelektu...?
o znaczeniu wiekopomnym, i wejrzeniu, jak ze stali.
Gdzie umysły epokowe, protoplaści czynów większych,
niż pokątne, zarobkowe kombinacje tuż przed pierwszym.
Nieprzekupni, prości, zacni, wielkoduszni i szlachetni.
Gdzie zeoni, gdzie tytany woli, czynu, intelektu,
woli, czynu, intelektu, woli, czynu, intelektu...?
niedziela, 30 czerwca 2019
Srebrna Góra, 2019.06.20-23, rowerowe
Srebrna Góra, 2019.06.20-23, rowerowe
Zrobilem wolny piątek w fabryce po to, żeby wyrwac się z W-wy na rowerek. Miejscowka w której byliśmy 3 lata temu, gdzie już wtedy bardzo nam się podobalo - Srebrna Góra i okolice.
Zrobilem wolny piątek w fabryce po to, żeby wyrwac się z W-wy na rowerek. Miejscowka w której byliśmy 3 lata temu, gdzie już wtedy bardzo nam się podobalo - Srebrna Góra i okolice.
| Bardo. Malowniczo położone nad przełomem Nysy Kłodzkiej miasteczko, z okolic którego zaczyna się cześć tras XC. Tutaj widok z punktu widokowego do którego prowadzi jedna z tras XC. |
sobota, 15 czerwca 2019
"Zmuś mnie" (Make me), aut. Lee Child, 2015, książka, kryminał
"Zmuś mnie" (Make me), aut. Lee Child, 2015, książka, kryminał
Jeśli czytam kryminały to z rekomendacji. Tak było także tym razem. Koleżanka, która wielokrotnie potwierdziła celność swoich poleceń podrzuciła mi "Zmuś mnie" jakiś czas temu. Książka leżała sobie na kupie "do przeczytania" dłuższą chwilę czekając na swój czas. Ten wreszcie nastąpił po lekturze "Prawie nic" - biografii Józefa Czapskiego. Uznałem, ze pora na cos lżejszego i padło na "Zmuś mnie".
Lee Child produkuje kryminały taśmowo. Jestem pewien, ze wcześniej czytałem co najmniej jeden może więcej. Nie został(y) mi w głowie. Cóż lekka lektura, lekko weszła, tak samo wyszła.
Myślę, że w przypadku "Zmuś mnie" będzie inaczej.
Oś fabuły jest zaskakująco aktualna, technologiczna. Całość brutalna, bezwzględna, krwawa i współczesna.
Nie dość, ze fajnie się to czyta, to jeszcze daje do myślenia. Odnosi się do kondycji rodzaju ludzkiego, cywilizacyjnych aberracji, przypadłości gnębiących rozpędzony, gnający (dokąd?) nasz świat.
Jesteśmy na progu sezonu urlopowego.
Warto wrzucić do walizki jakąś niezobowiązującą lekturę.
"Zmuś mnie" jest moim zdaniem dobrym wyborem.
Polecam.
Jeśli czytam kryminały to z rekomendacji. Tak było także tym razem. Koleżanka, która wielokrotnie potwierdziła celność swoich poleceń podrzuciła mi "Zmuś mnie" jakiś czas temu. Książka leżała sobie na kupie "do przeczytania" dłuższą chwilę czekając na swój czas. Ten wreszcie nastąpił po lekturze "Prawie nic" - biografii Józefa Czapskiego. Uznałem, ze pora na cos lżejszego i padło na "Zmuś mnie".Lee Child produkuje kryminały taśmowo. Jestem pewien, ze wcześniej czytałem co najmniej jeden może więcej. Nie został(y) mi w głowie. Cóż lekka lektura, lekko weszła, tak samo wyszła.
Myślę, że w przypadku "Zmuś mnie" będzie inaczej.
Oś fabuły jest zaskakująco aktualna, technologiczna. Całość brutalna, bezwzględna, krwawa i współczesna.
Nie dość, ze fajnie się to czyta, to jeszcze daje do myślenia. Odnosi się do kondycji rodzaju ludzkiego, cywilizacyjnych aberracji, przypadłości gnębiących rozpędzony, gnający (dokąd?) nasz świat.
Jesteśmy na progu sezonu urlopowego.
Warto wrzucić do walizki jakąś niezobowiązującą lekturę.
"Zmuś mnie" jest moim zdaniem dobrym wyborem.
Polecam.
piątek, 7 czerwca 2019
"Prawie nic. Józef Czapski. Biografia malarza.", aut. E. Karples, 2019, książka
"Prawie nic. Józef Czapski. Biografia malarza.", aut. E. Karples, 2019, książka
Przypadek sprawil, ze amerkanski malarz Eric Karpeles dostal napisana po francusku ksiazke o Marcelu Prouście, której autorem był Józef Czapski. Zafascynowany tekstem zainteresowal się osoba autora "Prousta w Griazowcu" tak bardzo, ze stal się twórcą pierwszej pełnej biografii Józefa Czapskiego.
Uderzyl mnie ten zadziwjajacy splot paradoksów. Malarz poznaje malarza nie dzięki jego obrazom, ale książce, napisanej w innym niż ojczysty jezyku, wydanej w kraju innym niż ojczysty kraj pisarza. Malarzem - odkrywcą jest Amerykanin, a fascynacja jest na tyle mocna, ze kaze mu spedzic kilka lat na podążaniu sladami Józefa Czapskiego, pisaniu książki o człowieku, który nawet w Polsce nie jest powszechnie znany i doceniany.
Zupelnie przypadkiem, calkiem niedawno znajomy, który jest jest wlascicielem kilku obrazow Józefa Czapskiego podarowal mi katalog z wystawy sluzacej prezentacji dokonań Grupy KP i obrazów J. Czapskiego wlasnie, w którym to katalogu Jacek Cybis, syn Jana Cybisa (kapisty) napisał kilka stron o swoich kontaktach z Józefem Czapskim.
Z katalogu wlasnie pamiętałem, ze Józef Czapski był: …"człowiekiem legendą, czołową postacią Grupy KP, więźniem Starobielska, świadkiem w procesie katyńskim, malarzem, krytykiem, publicystą, działaczem politycznym, niezmordowanym kronikarzem otaczającej go rzeczywistości."...
Był także oficerem w armii Andersa, działaczem i ambasadorem Kultury Paryskiej, wiecznym tułaczem, wygnańcem, który z racji arystokratycznych korzeni znal większość znaczących osób z ówczesnych europejskich elit, a w efekcie swoich dążeń i dokonań pisarskich oraz malarskich był autentycznym członkiem, częścią paryskiej cyganerii.
Zyciorysem Józefa Czapskiego byłoby można z łatwością obdzielić kilka osób, a nadal byłyby to życiorysy intensywne, pełne, barwne, godne podziwu. A przecież myślę TYLKO o patriotycznym wątku jego życiorysu...
Przypadek kazał mi skończyć lekturę biografii w dniu wyborow do Parlamentu Eurpoejskiego.
Jakże żałośnie wypadło porównanie dzisiejszych "elyt" z osobą Józefa Czapskiego, autentycznego członka patriotycznej, polskiej, uchodźczej Elity.
Przypadek zapewne spowodowal, (a los zakpil sobie srodze) ze Róża Thun, europarlamentarzystka jest krewną Józefa Czapskiego, którego matka, hrabianka Józefa Leopoldyna Thun-Hohenstein w sposób świadomy, z pobudek patriotycznych wybrała Polskę jako ojczynę dla swoich dzieci.
Jeśli działa Wam na wyobraznie obraz polskich oficerow zgromadzonych w starobielskich barakach słuchających prowadzonego po francusku wykładu o Marcelu Prouście, w czasie którego Józef Czapski z pamięci cytował obszerne fragmenty "W poszukiwaniu straconego czasu" (był to jeden z ich sposobów na przetrwanie) to z pewnoscia nie pozalujecie czasu poswieconego na lekturę "Prawie nic..."
Ja nie żałuję. Szkoda tylko, ze o takich ludziach jak Józef Czapski nie uczą w szkołach. Ich życiorysy stanowią k o n i e c z n y punkt odniesienia dla oceny obecnej rzeczywistości.
Przypadek sprawil, ze amerkanski malarz Eric Karpeles dostal napisana po francusku ksiazke o Marcelu Prouście, której autorem był Józef Czapski. Zafascynowany tekstem zainteresowal się osoba autora "Prousta w Griazowcu" tak bardzo, ze stal się twórcą pierwszej pełnej biografii Józefa Czapskiego.Uderzyl mnie ten zadziwjajacy splot paradoksów. Malarz poznaje malarza nie dzięki jego obrazom, ale książce, napisanej w innym niż ojczysty jezyku, wydanej w kraju innym niż ojczysty kraj pisarza. Malarzem - odkrywcą jest Amerykanin, a fascynacja jest na tyle mocna, ze kaze mu spedzic kilka lat na podążaniu sladami Józefa Czapskiego, pisaniu książki o człowieku, który nawet w Polsce nie jest powszechnie znany i doceniany.
Zupelnie przypadkiem, calkiem niedawno znajomy, który jest jest wlascicielem kilku obrazow Józefa Czapskiego podarowal mi katalog z wystawy sluzacej prezentacji dokonań Grupy KP i obrazów J. Czapskiego wlasnie, w którym to katalogu Jacek Cybis, syn Jana Cybisa (kapisty) napisał kilka stron o swoich kontaktach z Józefem Czapskim.
Z katalogu wlasnie pamiętałem, ze Józef Czapski był: …"człowiekiem legendą, czołową postacią Grupy KP, więźniem Starobielska, świadkiem w procesie katyńskim, malarzem, krytykiem, publicystą, działaczem politycznym, niezmordowanym kronikarzem otaczającej go rzeczywistości."...
Był także oficerem w armii Andersa, działaczem i ambasadorem Kultury Paryskiej, wiecznym tułaczem, wygnańcem, który z racji arystokratycznych korzeni znal większość znaczących osób z ówczesnych europejskich elit, a w efekcie swoich dążeń i dokonań pisarskich oraz malarskich był autentycznym członkiem, częścią paryskiej cyganerii.
Zyciorysem Józefa Czapskiego byłoby można z łatwością obdzielić kilka osób, a nadal byłyby to życiorysy intensywne, pełne, barwne, godne podziwu. A przecież myślę TYLKO o patriotycznym wątku jego życiorysu...
Przypadek kazał mi skończyć lekturę biografii w dniu wyborow do Parlamentu Eurpoejskiego.
Jakże żałośnie wypadło porównanie dzisiejszych "elyt" z osobą Józefa Czapskiego, autentycznego członka patriotycznej, polskiej, uchodźczej Elity.
Przypadek zapewne spowodowal, (a los zakpil sobie srodze) ze Róża Thun, europarlamentarzystka jest krewną Józefa Czapskiego, którego matka, hrabianka Józefa Leopoldyna Thun-Hohenstein w sposób świadomy, z pobudek patriotycznych wybrała Polskę jako ojczynę dla swoich dzieci.
Jeśli działa Wam na wyobraznie obraz polskich oficerow zgromadzonych w starobielskich barakach słuchających prowadzonego po francusku wykładu o Marcelu Prouście, w czasie którego Józef Czapski z pamięci cytował obszerne fragmenty "W poszukiwaniu straconego czasu" (był to jeden z ich sposobów na przetrwanie) to z pewnoscia nie pozalujecie czasu poswieconego na lekturę "Prawie nic..."
Ja nie żałuję. Szkoda tylko, ze o takich ludziach jak Józef Czapski nie uczą w szkołach. Ich życiorysy stanowią k o n i e c z n y punkt odniesienia dla oceny obecnej rzeczywistości.
sobota, 25 maja 2019
"Słodki koniec dnia", reż. Jacek Borcuch, PL, 2019, film, w kinach
"Słodki koniec dnia", reż. Jacek Borcuch, PL, 2019, film, w kinach
Bombastyczne zapowiedzi, Krystyna Janda w glownej roli i oczywiście fakt, ze to polski film, były powodami dla których poswiecilem czas i pieniądze na jego obejrzenie.
Mialo być duże kino, wyszlo moim zdaniem na 4 w 10-cio punktowej skali filmweb, czyli "ujdzie".
Janda, która cenie jako aktorke i bizneswoman gra w pewnym stopniu siebie, a jej aktorska kreacja jest jednym z niewielu mocnych punktów filmu. Cala reszta poczynając od rzeczy moim zdaniem najważniejszej, czyli opowiadanej przez film historii jest zwyczajnie slaba.
Zdjecia Toskanii, bo tam toczy się akcja filmu, które jak slysze sa dodatkowa wartoscia filmu, sluza moim zdaniem jako wypełniacz pustki scenariusza, a przy okazji nie sa ani tak dobre i tak klimatyczne jak się o nich mowi i pisze.
Odbieram ten film jako rzecz o ewolucji pogladow, zmiany podejścia do zycia, w zestawieniu z wyzwaniami współczesnego swiata. Kreowana przez Jande bohaterka zrzuca z siebie plaszcz poprawności swiadomie niszcząc powszechnie akceptowalny wizerunek ten publiczny - poetki-noblistki oraz prywatny - zony, matki i babci.
Jak to wygląda na filmie? Każdy może ocenic.
W dość naturalny sposób film był przyczyna do zastanowienia się nad karierą Krystyny Jandy, Wisławy Szymborskiej (bo film jest o polskiej poetce-noblistce), tudzież innych artystow, których kariery zaczely się w czasach słusznie minionych. Naszły mnie gorzkie, ponure wręcz refleksje.
Ale, ale...
Film jest w kinach i każdy może mieć na jego temat wlasne zdanie.
Bombastyczne zapowiedzi, Krystyna Janda w glownej roli i oczywiście fakt, ze to polski film, były powodami dla których poswiecilem czas i pieniądze na jego obejrzenie.Mialo być duże kino, wyszlo moim zdaniem na 4 w 10-cio punktowej skali filmweb, czyli "ujdzie".
Janda, która cenie jako aktorke i bizneswoman gra w pewnym stopniu siebie, a jej aktorska kreacja jest jednym z niewielu mocnych punktów filmu. Cala reszta poczynając od rzeczy moim zdaniem najważniejszej, czyli opowiadanej przez film historii jest zwyczajnie slaba.
Zdjecia Toskanii, bo tam toczy się akcja filmu, które jak slysze sa dodatkowa wartoscia filmu, sluza moim zdaniem jako wypełniacz pustki scenariusza, a przy okazji nie sa ani tak dobre i tak klimatyczne jak się o nich mowi i pisze.
Odbieram ten film jako rzecz o ewolucji pogladow, zmiany podejścia do zycia, w zestawieniu z wyzwaniami współczesnego swiata. Kreowana przez Jande bohaterka zrzuca z siebie plaszcz poprawności swiadomie niszcząc powszechnie akceptowalny wizerunek ten publiczny - poetki-noblistki oraz prywatny - zony, matki i babci.
Jak to wygląda na filmie? Każdy może ocenic.
W dość naturalny sposób film był przyczyna do zastanowienia się nad karierą Krystyny Jandy, Wisławy Szymborskiej (bo film jest o polskiej poetce-noblistce), tudzież innych artystow, których kariery zaczely się w czasach słusznie minionych. Naszły mnie gorzkie, ponure wręcz refleksje.
Ale, ale...
Film jest w kinach i każdy może mieć na jego temat wlasne zdanie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




