czwartek, 24 września 2026

"Ojczyzna" (Fatherland), reż. Paweł Pawlikowski, F/N/I/PL 2026, film

"Ojczyzna" (Fatherland), reż. Paweł Pawlikowski, F/N/I/PL 2026, film

Film jak wiadomo jest polskim kandydatem do Oscara. Po upublicznieniu tej informacji nie pozostało mi nic innego jak niezwłocznie obejrzeć i mieć własną opinię na temat filmu, za reżyserię którego Paweł Pawlikowski dostał Złotą Palmę w kategorii "najlepszy reżyser" w Cannes 2026. Zachętą do pójścia do kina na "Ojczyznę" był także udział w filmie Sandry Huller, która od pewnego czasu ma znakomitą passę, którą zwróciła moją uwagę kilka lat temu w filmie "Toni Erdmann".

Oceniam "Ojczyznę" na "dobry" czyli 7/10 w skali filmweb. Dorzucam jeszcze plus za znakomite zdjęcia, których czarno-biała wysublimowana estetyka stała się znakiem rozpoznawczym filmów P. Pawlikowskiego. Autorem zdjęć jest Łukasz Żal, autor zdjęć m.in. do "Idy" (TU), "Twój Vincent", "Zimna wojna", (TU) "Strefa interesów"(TU), "Hamnet" (te filmy widziałem), kontynuator znakomitych dokonań "polskiej szkoły opertaorskiej".  

No, ale ma być o filmie, a film to wypadkowa wielu elementów, nie same zdjęcia. O takich filmach jak "Ojczyzna" mówi się zwykle "interesujący"... To określenie pada zwykle wówczas, gdy nie wie się co powiedzieć, lub gdy film umyka łatwej, oczywistej klasyfikacji. "Interesujący" jest także wtedy, kiedy wiemy/czujemy, że jest w opowiadanej historii tajemnica, drugie, trzecie dno, trudne do zwerbalizowania, jednoznacznego wskazania jako myśl-przesłanie stojące za potrzebą stworzenia konkretnego dzieła. Nominalnie "Ojczyzna" opisuje historię powrotu do powojennych Niemiec (rok 1949) Tomasza Manna. Pisarz nagrodzony Noblem w 1929 roku za sagę "Buddenbrookowie", który opuścił Niemcy w 1933 roku emigrując do USA (jego żona była Żydówką), konfrontowany jest z powojenną rzeczywistością podzielonych Niemiec. Zaproszony do odwiedzenia ojczyzny występuje w wyznaczonej mu przez niewiadomych, nam widzom organizatorów,  roli celebryty dającego odczyty i wykłady o potężnym ładunku intelektualnym i humanitarnym. 

Ale w moim odbiorze podróż, w którym towarzyszy T. Mannowi jego córka Erika (rola S. Huller) nie jest głównym tematem filmu. Powodem powstania filmu jest moim zdaniem zadawane od zawsze i przez wielu pytanie: Jak to możliwe, żeby naród, który dał światu Goethego, Bacha, Beethovena, Kanta, Einsteina był w stanie dopuścić się niesłychanych okrucieństw, zbrodni, osiągając nieznany wcześniej rodzajowi ludzkiemu poziom zezwierzęcenia?  

Podróż luksusowym samochodem, w luksusowych warunkach jest de facto podróżą przez kraj, który stał się obcy i niezrozumiały dla samego Tomasza Manna. Jego wysublimowane, wycyzelowane passusy o poezji Goethego wygłaszane dla przypadkowych audytoriów trafiają w próżnię. Brzmią wręcz groteskowo wobec tego czym żyje, z czym się mierzy jego ojczyzna, jego naród, który dopuścił się czynów, o których Niemcy chcą zapomnieć. Ten, na nowo układany świat, nowy porządek, pozorny spokój zakłócany jest incydentami oskarżeń i wyrzutów o spolegliwość i służalczość wobec Hitlera i jego otoczenia. W filmie jest znakomita scena erupcji gniewu córki T. Manna wobec "reżimowego" aktora Gustafa Grundgensa, pieszczocha nazistów, którego popisową, wielką rolą był Mefisto w "Fauście" Goethego. (Postać/historia tego aktora stała się kanwą filmu "Mefisto" z fantastyczną, wybitną rolą Klausa Marii Brandauera. [ten film/tę rolę TRZEBA widzieć] Film powstał na podstawie powieści Klausa Manna SYNA Tomasza Manna; sam aktor G. Grundgen, był szwagrem autora książki - mężem Eriki Mann, najstarszej córki Tomasza Manna, tej z która pisarz podróżuje w filmie).  

Im dłużej trwa podróż pisarza-noblisty przez zdemolowane wojną, rozdarte Niemcy, tym większa staje się świadomość T. Manna o wielopoziomowej degradacji, której uległa jego ojczyzna. Na domiar złego dotyka go także rodzinna tragedia, której praprzyczyną było zwycięstwo ZŁA. (W wyborach w 1933 roku NSDAP i Hitlera wsparło 43,9% Niemców). Jesteśmy świadkami tragedii Tomasza Manna: Niemca, intelektualisty-noblisty, ojca... 

"Ojczyzna" jest filmem kameralnym wymagającym skupienia, "czytania" między wierszami. Filmem trudnym w odbiorze, ale... warto :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz