"Stroiciel lasu", aut. Marek Stokowski, PL 2010, książka
"Kiedy człowiek jest samotny to zawraca głowę czworonogom" - mówi narrator w "Stroicielu lasu" i wie co mówi, bo jest psem... Psem-znajdą przygarniętym przez przez bohatera książki - M., którego postać pozwala uznać "Stroiciela..." za kontynuację poprzedniej książki Marka Stokowskiego - "Samo-loty". Jednak nie trzeba (chociaż warto) znać "Samo-lotów", żeby przeczytać "Stroiciela...". Można potraktować ten tytuł jako książkę autonomiczną, a opowieść o M. jak niezależne opowiadanie o poszukiwaniu spokoju i harmonii. Jest (moim zdaniem) w "Stroicielu lasu" coś z klimatu "Siekierezady" czy "Całej jaskrawości" Edwarda Stachury. Bohater "Stroiciela..." fatalnie znosi miejski harmider. Najlepiej odnajduje się w otoczeniu przyrody wsłuchany w podprogowy przekaz płynący z uroczysk, łąk, strumieni i drzew, które dostraja, tak by odzyskały właściwą harmonię. Autor książki obdarza M. mocą uzdrawiania przyrody. Wyposaża go w sensualność pozwalającą na jej słyszenie, rozumienie i co ważniejsze umiejętność leczenia jej przez strojenie właśnie. Brzmi jak fantasmagoria? Do pewnego stopnia tak jest. Podobnie jak "Samo-loty" także "Stroiciel lasu" umyka prostej klasyfikacji. Zapewniam jednak, że podążając za tekstem, śledząc losy M. łatwo damy się ponieść tej historii i zaakceptować fantazje dostarczane przez autora. Wystarczy tylko dać się zabrać przez tę opowieść, pozwolić przenieść w polskie lata 70/80 w otoczenie niewielkiego sioła, zamieszkać wraz z M. w skromnym domu, którego właścicielka serwuje proste potrawy, których fantastyczny smak doprowadza M. do szaleństwa.sobota, 11 listopada 2023
"Stroiciel lasu", aut. Marek Stokowski, PL 2010, książka
sobota, 22 czerwca 2024
"Lotnicho", aut. Marek Stokowski opowiada o swojej powieści w audycji "Wybieram Dwójkę", książka
"Lotnicho", aut. Marek Stokowski opowiada o swojej powieści w audycji "Wybieram Dwójkę", książka
| Marek Stokowski w trakcie spotkania autorskiego w miejscu, w którym zawiązuje się akcja "Lotnicha" - w pracowni chemicznej liceum nr 43, na Okęciu. 2024.06.18 (foto wydawnictwo Lira) |
Zanim to nastąpi posłuchajcie proszę podcastu z wywiadem Marka Stokowskiego, jakiego udzielił w 2-gim Programie Polskiego Radia, jako gość audycji "Wybieram Dwójkę".
"Port lotniczy to brama i my w tym miejscu, na Okęciu, które było przecież kiedyś dzielnicą peryferyjną, chciałoby się powiedzieć prowincjonalną, mieliśmy bramę na świat. Otwierała ona naszą wyobraźnię - mówił w Dwójce Marek Stokowski, autor powieści "Lotnicho".
Ten wywiad to znakomita, bezpośrednia, autorska zachęta do lektury "Lotnicha". >>>>>>>>>>> https://www.polskieradio.pl/8/410/Artykul/3393557,lotnicho-marek-stokowski-ten-tytul-to-nie-jest-zadna-zgrywa
środa, 31 grudnia 2025
Marek Stokowski - przegląd dokonań - link do shorta
Marek Stokowski - przegląd dokonań - link do shorta
| Marek Stokowski (z lewej) wraz z sekretarzem Kapituły Nagrody Stanisławem Michalkiewiczem |
W celu ułatwienia tej żmudnej roboty Marek umieścił w necie stosowny filmik na który mówią "short", aby w zwięzłej formie zilustrować swój twórczy, literacki byt, który jak wiecie doprowadził go jednej z ważniejszych nagród literackich w Polsce (są tacy, którzy upierają się, że najważniejszej) - nagrody literackiej im. J. Mackiewicza za rok 2025 za książkę "Lotnicho".
https://photos.app.goo.gl/5B4mQwy17awGQKf3A
Ja zrobiłem podsumowanie i wyszło mi, że znam wszystkie tytuły wymienione w shorcie, ale nie czytałem: "Błazna" i "Lasu pełnego przygód". "Las...." jest książką dla dzieci. Natomiast "Błazna" wpisuję na listę poszukiwań. Nakład jest wyczerpany i o ile mi wiadomo nie było wznowień.
Przy okazji muszę zaznaczyć, że książki ujęte w shorcie nie są jedynymi książkami napisanymi przez Marka Stokowskiego. Marek, jako wieloletni pracownik Zamku Malborskiego napisał samodzielnie, lub jako współautor kilka książek traktujących o Malborku, Krzyżakach i Średniowieczu. To pozycje stricte edukacyjne, ale zapewniam, że te, pisane dla młodego obiorcy (np. "Krzyżacy, ich państwo i zamki") są dobrą lekturą uzupełniającą na poziomie końcowych klas szkoły podstawowej (czytali moi synowie, brylowali jako spece od Krzyżaków w swoich szkołach). Pełną listę znajdziedzie w Wiki >>>> Marek Stokowski – Wikipedia, wolna encyklopedia
sobota, 29 czerwca 2024
"Lotnicho", aut. Marek Stokowski, PL 2024, historia startu +, książka
"Lotnicho", aut. Marek Stokowski, PL 2024, historia startu +, książka
| Autor "Lotnicha" w czasie spotkania autorskiego. (foto Lira) |
Od bliższego poniedziałku 1 lipca przez cały tydzień będą czytane fragmenty "Lotnicha" w porannej audycji programu 2 PR .
Marek Stokowski „LOTNICHO”, czyta Mateusz Weber .
Prawda, ze fajna informacja? "Lotnicho" ruszyło w Polskę, porusza ludzi. A zaczęło się skromnie i niewinnie...
Się
żeglowało. Był wczesny październik roku 2023. Na jeziorze Nidzkim wiał rześki
południowo-zachodni wiatr. Halsowaliśmy z moim przyjacielem Andrzejem (Maliną) w kierunku leśniczówki Pranie(1). Zadzwonił jego
telefon. „Kuuuba? Jest interes do zrobienia?”. Usłyszałem jeszcze, że panowie
gładko przemknęli nad rafami sęków, tartaków i łyżwów. Zgodnie normami
savoir-vivre wyłączyłem słuch. Rozmowa była krótka. Po jej skończeniu Malina zwięźle
podzielił się ze mną informacją o tym, że Kuba wraz z żoną Agatą wiedzą o
mieszkającej w szufladzie nowej książce Marka Stokowskiego - „Lotnicho”. Oboje są
fanami prozy Marka. Wiedzieli podobnie jak my, o możliwość wydania „Lotnicha”.
Warunkiem było sfinansowanie pierwszego nakładu… Zwięzła deklaracja Kuby i
Agaty dotyczyła gotowości pokrycia znaczącej część kosztów. Szukali wspólników.
Siedząc w kokpicie łódki nakreśliliśmy plan działania. Malina oddzwonił do Kuby
informując go o naszym wejściu w ten interes. Nieformalny Samozwańczy Kierujący
się Własnym WidziMiSię Komitet na Rzecz Wydania „Lotnicha” rozpoczął
działanie.
Wydawnictwu
„Lira” podobało się „Lotnicho”. Mieli jednak duże obawy co do zasadności
inwestowania w wydanie tej książki. Żyjemy w czasie kiedy około 65% polskiego
społeczeństwa przyznaje, że nie czyta w ogóle, 35% deklaruje przeczytanie
jednej książki w roku, a tych, którzy czytają 10-sięć i więcej są mizerne
promile. Poza bezwzględną statystką obawy „Liry” dotyczyły także treści
„Lotnicha”. Teraz, kiedy rządzi „wysoka kultura” wspierana nie mniej „wysoką
literaturą” reprezentowaną przez tytuły typu „Byłam dziewczyną mafii”, czy „7
lat w niewoli Amazonek”(2) znalezienie kilku tysięcy czytelników gotowych kupić
i przeczytać powieść, która nie ocieka krwią, nie epatuje seksem i
wynaturzeniami wydawało się być zadaniem niemożliwym do zrealizowania.(3)
Zadaliśmy
sobie z Maliną pytanie, gdzie i jak powinniśmy szukać Mecenasów gotowych
wesprzeć wydanie „Lotnicha”? Kto,
dlaczego, i czy jeszcze czyta powieści „o wędrowaniu, miłości i przyjaźni”.
W moim
przypadku odpowiedź była prosta. Czytam książki Marka, gdyż nie dość, że Marek
jest moim kolegą, to lubię go i cenię jego pisanie. Chociaż przyznaję! Lubienie
nie jest bezwarunkowe… Kiedy pytam Marka o to, czy Gośka z „Samo-lotów”, ta z
mocnymi, opalonymi nogami, znakomicie jeżdżąca na rowerze jest postacią
fikcyjną, czy prawdziwą, Marek potwierdza autentyczność postaci. Lecz gdy
proszę Marka o wskazówkę, namiar, deklarując wolę zaproszenia jej na niezobowiązującą,
rowerową przejachę - Marek odmawia współpracy… Dyskrecja! Grób, mogiła! Tak!
Szacunek! Ale po 20-stu latach od wydania „Samo-lotów” mógłby jednak podrzucić
jakiś identyfikujący Gośkę detal. A Marek? Sfinks-milczek. W takich momentach
lubię go nadal, ale jakby ciut mniej J
Bardziej złożona
jest odpowiedź na lekko zmodyfikowane pytanie: Dlaczego CHCĘ czytać książki
Marka? Dlaczego polecam je, rekomenduję ich lekturę?
„Lotnicho”
jest powieścią uniwersalną mówiącą o kształtowaniu osobowości czwórki głównych
bohaterów. Powieść, jej konstrukcja mieści się w nurcie gatunku
literackiego bildungsroman (4). Znakomicie! Ale w moim odbiorze najważniejsze
w „Lotnichu” są emocje. Czytelnik łatwo utożsamia się z bohaterami „Lotnicha”.
W naturalny sposób ich emocje rezonują z naszymi. Ich przeżycia były, być może nadal
są naszym udziałem. Jeśli były przykre „cud niepamięci”(5) sprawił, że zepchnięte
w niebyt, wracają pobudzone lekturą „Lotnicha”. Upływ czasu zmienia
perspektywę. Rzeczy kiedyś bolesne, boleć przestały. Niektóre z nich powodują
dzisiaj uśmiech, zadumę. Budzą emocje.
Jakiś czas
temu w obszernym wywiadzie Kristian Zimerman opowiadał o zaproszeniu na
koncert, który miał się odbyć w Szkocji. Mistrz był na miejscu tydzień
wcześniej. A tam, wszystko w kratę i po taniości. Koncertowy fortepian okazał
się bezużyteczny. Stał długo w jednym ze szkockich zamków. Niedogrzane, pełne
przeciągów pomieszczenie, harce lokalnej Białej Damy sprawiły, że skomplikowany
mechanizm wymagał serwisu. Zimerman kupił „za swoje” oleje, smary, filce,
pędzelki. Przez tydzień przywracał instrumentowi głos, cyzelował brzmienie.
Nasączał filcowe młoteczki olejkami, konserwował przeguby cięgieł, czyścił
mechanizm klawiatury, sprawdzał naciąg strun. Fortepian był wdzięczny,
publiczność zachwycona.
Dla autora
„Lotnicha” czytelnik jest takim instrumentem. Marek używa szerokiej palety
środków literackich. Dobiera je tak, abyśmy chcieli ulec narracji, dali się
zabrać w podróż z bohaterami powieści. Aplikuje je delikatne. Działają na
wszystkie zmysły, zaszyte w tym, co określa się mianem indywidualnego, autorskiego
stylu. Składa się nań wiele elementów począwszy od bogactwa słownictwa, nieortodoksyjnej
frazeologii, finezyjnego poczucia humoru, operowania skrótem, mądrością zawartą
w pointach, dbałością o właściwy rytm i tempo opowiadanej historii. Styl Marka
wyróżnia także ogromna serdeczność z jaką traktuje nie tylko głównych bohaterów
„Lotnicha”, ale z pewnymi wyjątkami wszystkie występujące tam postaci. Marek
nie szasta środkami wyrazu. Odmierza je i dozuje. Sprawdza, czy jesteśmy gotowi
na kolejne etapy opowieści. Uderza w kolejny klawisz i słucha, czy nasze emocje
współbrzmią z przekazem.
Nie będę
brnął dalej w próbę opisania szczególnych cech stylu Marka. Nie jestem
fachowcem. Czytam głównie literaturę faktu. Metafizyka literackiej fikcji jest
z natury trudna do uchwycenia. Dodać jednak muszę, że wyjątkowym walorem
markowego pisania, być może wartością zasadniczą jest DOBRO emanujące z każdej
strony jego powieści. Dzięki temu, pomimo wielu przeciwności losu, niespodziewanych
perturbacji, zwrotów akcji, naznaczone
nutą refleksji przesłanie „Lotnicha” pozostaje pozytywne.
Są w „Lotnichu”
momenty, które nie współbrzmią z moimi doświadczeniami. Różnimy się. Nie
jesteśmy identycznie nastrojonymi instrumentami.
Czytając „Lotnicho” także Wam coś zgrzytnie, nie zabrzmi czystym dźwiękiem. Marek
„nazywając rzeczy po imieniu”(6) unika pochopnych sądów. Opowiada. Zdaje się kierować rzuconym mimochodem, zaskakująco
głębokim zdaniem W. Szymborskiej dotykającym istoty człowieczeństwa: „Tyle
wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono”.
Mocną stroną
„Lotnicha” są czysto techniczne prace redakcyjne za co odpowiada „Lira”.
Podział na krótkie, zwięzłe akapity, wielkość, krój czcionki, właściwa
interlinia, czynią książkę przyjemną w odbiorze, łatwą w czytaniu. To dobra
wakacyjna lektura. Można przerwać czytanie praktycznie w dowolnym momencie, wrócić
do lektury bez utraty wątku.
Jeśli macie
ważenie, że chcę Was przekonać do kupienia i przeczytania „Lotnicha” –
potwierdzam! J To dobra książka, dobrze traktująca nie tylko swoich
bohaterów. Dobrze, ze stosowną rewerencją odnosi się także do czytelników J W obliczu zalewu bylejakości warto
jest wspomagać dobrą literaturę. Chociażby dlatego, że Dobro wymaga wsparcia.
Się
dokonało! „Lotnicho” jest w księgarniach. W końcowej fazie zbierania funduszy
na wydanie „Lotnicha”, aktywnie, w znaczący sposób włączyli się Dorota i Piotr.
Są wraz z Agatą i Kubą współwłaścicielami firmy „Tomaszewski S.A.” Marek
umieścił w „Lotnichu” specjalne podziękowanie dla wszystkich Mecenasów, ze
szczególnym uwzględnieniem firmy „Tomaszewski S.A. właśnie. Marek napisał dobrą, być może bardzo dobrą
powieść. Dobrzy Mecenasi wsparli to co dobre. Dobre górą!
1. Pranie. Dzwoni Wam, nie wiecie gdzie?
Też tak miałem. Malina wiedział i mi powiedział. Tam pomieszkiwał i tworzył K.I.
Gałczyński. Przybiliśmy do pomostu leśniczówki, aby w nieoczywisty sposób posmakować atmosfery tego miejsca..
2. „7 lat w niewoli Amazonek”. Nie, zostawcie telefony, przeglądarki. Jeszcze jej nie napisałem. Zbieram doświadczenia. Zastrzegłem tytuł
w Urzędzie Patentowym. Ostrzegam, żeby potem nie było… :)
3. …”w warunkach wolnorynkowych dyktat
gustu większości prowadzi do dominacji rzeczy miernych i tandetnych”… Czesław
Miłosz. Ten Pan poza tym zdaniem ma także na koncie m.in. „Ziemię Urlo” i Nobla.
Profeta jakiś czy co?
4. Bildungsroman – powieść o formowaniu
[się] charakteru, osobowiści. Gatunek powieściowy powstały w Niemczech w czasie
Oświecenia. W życiu bym nie wiedział, gdyby Marek o tym nie powiedział. W tym
nurcie tworzyli m.in. J. W. Goethe, J. Joyce, T. Mann. S. Żeromski także.
Będzie im raźniej w towarzystwie Marka.
5. „Cud niepamięci”. Może się zdarzyć, że nie znacie tej mądrej piosenki S. Sojki. Jest >>> TU
6. „Nazywaj rzeczy po imieniu”. Też mądra piosenka kapeli Raz, Dwa Trzy. Jest >> TU
poniedziałek, 10 listopada 2025
"Lotnicho", aut. Marek Stokowski, 2024, NAGRODA LITERACKA im. Józefa Mackiewicza - finał - Lotnicho - NAGRODA GŁÓWNA
"Lotnicho", aut. Marek Stokowski, 2024, NAGRODA LITERACKA im. Józefa Mackiewicza - finał - Lotnicho - NAGRODA GŁÓWNA
Chwilę temu wróciłem z gali wręczenia nagród. Twórczość Marka została dostrzeżona i doceniona. Ogromnie się cieszę!
Tegorocznym laureatem głównej nagrody jest MAREK STOKOWSKI i jego LOTNICHO!
Nagroda jest przyznawana autorom książek, które w szczególny sposób popularyzują rodzimą kulturę, historię i tradycję.
Marek Stokowski tuż po przyznaniu nagród na tle specjalnej oprawy :)
|
piątek, 7 marca 2025
"Lotnicho", aut. Marek Stokowski, 2024, uroczystość wręczenia nagród Magazynu Literackiego, 2025.03.05 Biblioteka Narodowa
"Lotnicho", aut. Marek Stokowski, 2024, uroczystość wręczenia nagród Magazynu Literackiego, 2025.03.05 Biblioteka Narodowa
Dzieje się! Książka Marka Stokowskiego "Lotnicho" została świetnie przyjęta przez rynek. "Magazyn Literacki" uhonorował książkę o której wielokrotnie pisałem, zachęcałem do jej kupna/lektury tytułem "Książki Września 2024". To jeszcze nie jest literacki Nobel, ale pierwszy krok został zrobiony :) Spośród "książek miesiąca" wybierana będzie (nie mam pojęcia kiedy) Książka Roku 2024.| Marek Stokowski, autor "Lotnicha" przy mikrofonie. Cieszy go otrzymanie nagrody, a jego radość jest także udzialem widocznego w pierwszym planie szefa wydawnictwa Lira. |
Gala "Magzynu Literackiego" jest imprezą branżową. Byłem na niej po raz pierwszy. To rodzaj uroczystości w której udział biorą sami zainteresowani: wydawcy, autorzy, tudzież prasa pisząca o literaturze. Typowy środowiskowy meeting, którego znaczenie dla świata
| Przedstawiciele wydawnictwa Lira mają powody do radości. Na Gali wręczono nagrody dwóm wydanym przez Lirę tytułom. |
| Lotnicho - książka, którą trzeba przeczytać, warto rekomendować. |
"Lotnicho" zaczęło zbierać pierwsze laury! Marek napisał dobrą, być może bardzo dobrą powieść. Dobre górą!
Na FB Liry dostępna jest rolka "Lotnicha" >>>> TU
piątek, 2 lutego 2024
"Lotnicho", aut. Marek Stokowski, PL 2024, książka, cd
"Lotnicho", aut. Marek Stokowski, PL 2024, książka, cd
![]() |
| Teaser "Lotnicha" opublikowany w Kurierze wNET |
31/01/24 nastąpiło rozliczenie z Wydawnictwem Lira - wpłacone przez Mecenasów donacje trafiły do Liry. Zarówno Prezes Wydawnictwa Pan Marek Jannasz jak i Marek Stokowski prosili, wyraźnie to zaznaczając, aby przekazać serdeczne podziękowania wszystkim Mecenasom.
Nie sposób nie podkreślić, iż szczególne podziękowania należą się firmie Tomaszewski, w osobach znanych wielu Mecenasom, za ważący wkład finansowy w donację. Specjalne ukłony kierujemy w stronę Agaty i Jakuba Tabiszewskich - pomysłodawców i inicjatorów mecenatu.
Ponieważ szczegółowe plany wydawnicze są objęte dyskrecją mogę jedynie ujawnić, że "Lotnicho" ukaże się w drugim kwartale 2024. Redakcja książki została zakończona, trwają prace dotyczące projektu graficznego i przygotowania do działań promocyjnych.
Dążymy także po wydaniu książki do zorganizowania spotkania Mecenasów z Markiem Stokowskim w Warszawie, podczas którego planujemy przekazać zadeklarowane egzemplarze "Lotnicha" z dedykacją Marka.
Dlatego prosimy o odpisanie na ten mail (am231@op.pl) podając:
a) komu ma być dedykowany egzemplarz książki;
b) swój adres na jaki mamy wysłać Twój egzemplarz z dedykacją na wypadek gdyby data lub miejsce wieczoru autorskiego uniemożliwiałyby Ci w nim udział.
Do spotkania na stronach "Lotnicha"
Andrzej Malinowski i Krzysztof Jeziorski"
| Niecierpki od "Tomaszewski" |
istnieje możliwość pośredniego uczestnictwa poprzez wsparcie
najbardziej hojnych donatorów, bez których zebranie potrzebnej kwoty byłoby co najmniej problematyczne. Odwiedźcie pls sklep on-line "Tomaszewski" (TU), (lub/i sklep stacjonarny), gdzie z pewnością znajdziecie coś fajnego dla siebie, lub/i na prezent. Mają tam ładne kwiatki:)
piątek, 21 marca 2025
"Święty Leonard z pól", aut. Marek Stokowski, 2015, podcast wywiadu dla Radia Wnet
"Święty Leonard z pól", aut. Marek Stokowski, 2025, podcast wywiadu dla Radia Wnet z dnia 2025.03.20
Wywiad poprowadził Krzysztof Masłoń znany i ceniony krytyk literacki publikujący m.in. w tygodniku "Do Rzeczy". Admirator prozy Marka Stokowskiego.
https://wnet.fm/broadcast/marek-stokowski-w-nieregularniku-literackim-20-03-2025-r/
piątek, 29 listopada 2024
"Święty Leonard z pól", aut. Marek Stokowski, PL 2025.02.21, książka
"Święty Leonard z pól", aut. Marek Stokowski, PL 2025.02.21, książka
Rzecz dzieje się całkowicie współcześnie, w okolicach opisanych wcześniej przez autora w powieściach „Stroiciel lasu”, „Kino krótkich filmów” i częściowo w „Lotnichu”, czyli w dolinie dolnej Wisły i w lasach na jej krawędzi.
Bohaterem jest polski Don Kichot na rowerze, człowiek, który niemal codziennie wyprawia się w drogę, aby pomagać tym wszystkim, którzy są w jakiejś potrzebie. Ta powieść drogi złożona została z kolejnych wyraźnie filmowych scen, wypełnionych humorem a zarazem silnymi wzruszeniami. Jest to rzecz nieco zwariowana, a zarazem stojąca wyraźnie po stronie tradycyjnych wartości – przyjaźni i odpowiedzialności za innych.
„Święty Leonard z pól” jest z jednej strony osobliwym romansem rycerskim, a z drugiej – przewrotną, współczesną opowieścią hagiograficzną (choć tytułowy święty nie jest ideałem). Mogą się zatem zdarzać w tym świecie rzeczy pozornie niemożliwe.
| Współczesna replika damki Kronan w wykonaniu marki Kross, (foto rekin.com) |
Bohatera - Leonarda już zaocznie polubiłem. Facet "jeździ maniakalnie na rowerze (szwedzka damka wojskowa Kronan). To taki Don Kichot na rowerze" - pisze autor, gdy starłem się dociec na jakim biku, z jaką intensywnością jeźdź Leo. Muszę jeszcze dopytać czy Leo preferuje jazdę w "obcisłym żeby mieć styl", czy jego Kronan posiada regulaminowe oświetlenie, a on chroni głowę kaskiem, jak na Don Kichota przystało :)
(Tak, tak, widzę przecież, że na okładce mknie jakiś hipster na gravelu, w słomkowym kapeluszu, ale sądzę, że to autorska wizja Mariusza Stawarskiego, twórcy okładki) :)
Książkę już można zamawiać w kilku internetowych księgarniach np. >>>>> TU <<<<<
poniedziałek, 20 kwietnia 2026
"Święty Leonard z pól", aut. Marek Stokowski, PL 2025, nominacja do 19-stej edycji Nagrody Literackiej im. Władysława Reymonta
"Święty Leonard z pól", aut. Marek Stokowski, PL 2025, nominacja do 19-stej edycji Nagrody Literackiej im. Władysława Reymonta
Nasz człowiek pilnie śledzący bieżące, zaprzeszłe i przyszłe poczynania krajowego rynku książki, zwłaszcza w odniesieniu do literackich dokonań Marka Stokowskiego, kryjący się pod tajemniczym pseudonimem Ma-lina, (nie mylić z Don Pedro - Karramba) w efekcie tajnych działań ustalił:1. Wznowiono Literacką Nagrodę im. Władysława Reymonta (TU o nagrodzie, TU o wznowieniu).
A tutaj o nagrodzie - AI:
- Fundator: Związek Rzemiosła Polskiego.
- Współpraca: Stowarzyszenie Pisarzy Polskich oraz Związek Literatów Polskich.
- Kategorie: Zazwyczaj nagroda przyznawana jest za całokształt twórczości oraz za najlepszą książkę roku.
- Kapituła: W skład jury wchodzą przedstawiciele związków twórczych, a obradom przewodniczy prezes ZLP.
| Screen z FB PIW. |
2. Spośród 67 zgłoszonych w tym roku książek w kategorii "proza" wyłoniono czołówkę:
"Rok w którym nie umarłem" aut. Mikołaj Grynberg
"Święty Leonard z pól" aut. Marek Stokowski
"Tratwa z pomarańczami" aut. Maciej Hen
3. Ogłoszenie wyniku konkursu odbędzie się 23 kwietnia, godz. 12:00 w siedzibie Związku Rzemiosła Polskiego - Pałac Chodkiewiczów, ul. Miodowa 14, Warszawa. Uroczystość ma charakter otwarty!
Zatem wszyscy fani prozy Marka Stokowskiego, których nękają wyrzuty sumienia z powodu absencji na gali wręczenia nagrody im. Józefa Mackiewicza za "Lotnicho", mają okazję pozbyć się prześladującej ich zmory gratulując osobiście sukcesów autorowi. Ci których nic nie nęka (absencja nękać będzie PO-TEM), i powodowani nieskrępowaną chęcią uczestnictwa w ceremonii wręczenia Nagrody Literackiej im. Władysława Reymonta zadają sobie pytanie, czy W. Reymont wespół z M. Stokowskim będą podpisywać swoje książki, są także mile widziani :)
