niedziela, 31 grudnia 2017

"Snowden", reż. Oliver Stone, F, D, USA, 2016, dvd

"Snowden", reż. Oliver Stone, F, D, USA, 2016, dvd

Obejrzenie tego filmu to konsekwencja lektury książki "Hit man..." o której pisze nizej. Wskoczylem na trenażer, odpaliłem dvd i poplynalem w nieznane.
Film trwa 129 min., czyli akurat na 2 sesje na wiosełkach. Był na tyle interesujący, ze dokonczylem jego oglądanie na kanapie. Byłem zbyt ciekawy rozwoju akcji, jej filmowego końca, żeby odkladac to na kolejne, wioslarskie zmagania.

To moim zdaniem dobry film.

Przede wszystkim Oliver Stone! Ten facet to firma gwarantujaca dobra robote. Być może ostatnio lekko się zapadl, ale jego dokonania w słynnych: "Pluton", "Urodzony 4-tego lipca", "JFK", Wall Street", "Doors", lista jest dluuuuuga, stawiają go w jednym szeregu z największymi twórcami kina. Nie można zapomnieć, ze jest nie tylko reżyserem. Pisze scenariusze, a "Midnight Exspress" (1978) w reżyserii Alana Parkera według jego scenariusza wlasnie, to jeden z mocniejszych, lepszych filmow jakie było mi dane widzieć.

"Snowden", czyli osoba Edwarda Snowdena, najbardziej poszukiwanego obywatela USA, który wyniósł i ujawnil swiatu bezmiar inwigilacji, której celem sa wszyscy i wszystko. Te historie zna każdy. Film zajmuje się w dość wiarygodny sposób portretem psychologicznym bohatera, który pozostając patriotą decyduje się na ujawnienie tajemnic działania, funkcjonowania spec slużb USA: NSA i CIA. Tajemnic mrocznych, niewygodnych, ponurych. Punktem zwrotnym jest konstatacja, ze wykonywana przez niego praca nie sluzy bezpieczenstwu narodowemu, walce z terroryzmem, ale zapewnieniu Ameryce, amerykańskim firmom dominującej pozycji, lidera swiatowej ekonomii.
Osiagniecie tego celu odbywa się dosłownie po trupach, a tzw. "wartości", w które bohater wierzyl, które wyznaje, które były mu wpajane, nie maja najmniejszego znaczenia, gdy w gre wchodzi kasa.
Zaleta filmu, poza sama historia i sprawna reżyseria, jest fajnie dobrana para młodych aktorow, którzy radza sobie dobrze z rolami. Postacie, zwłaszcza dziewczyny Snowdena sa trochę surowe, ciut papierowe, ale to nie jest psycho-thriller, ale film akcji.

Snowden nadal jest w Rosji.
Czy historia o jego nawróceniu to fikcja? Może od poczatku pracowal dla Rosjan i teraz nadal to robi? Nie zmienia to faktu, ze ujawniony przez niego mechanizm sledzenia wszystkich i wszystkiego każe się zastanowić nad swiatem w którym zyjemy, motywacja ludzi, których widzimy/słyszymy na ekranach TV.
Obejrzyjcie koniecznie!
Zakleicie kamerki w swoich notebookach, a telefony będziecie trzymać w mikrofalówkach:)
Zdrajca, czy bohater?

piątek, 29 grudnia 2017

"Hit Man. Nowe wyznania ekonomisty od brudnej roboty." (The new confession of an Economic Hit Man), aut. John Perkins, książka

"Hit Man. Nowe wyznania ekonomisty od brudnej roboty." (The new confession of an Economic Hit Man), aut. John Perkins, książka

Od pewnego czasu chciałem przeczytać te ksiazke, a tu proszę! Wlasnie wyszlo nowe wydanie z dodatkowymi 15-stoma rozdziałami. Tradycyjnie wiec kupiłem dwa egzemplarze. Jeden na prezent, a drugi tym razem dla siebie. W Święta miałem wystaczajaco dużo czasu, żeby przeczytać te ksiazke.
Jestem pod wrazeniem!
Jeśli nawet tylko 50% tego o czym pisze John Perkins jest prawda, to dlaczego on jeszcze zyje? - pomyslalem konczac lekturę.
Może przyczyna jest jest to, ze zadania, w których uczestniczyl, które opisuje, to dość odlegle historie z lat 70/80-tych. Czesc mechanizmow została już poznana, nazwana, a udział USA w knowaniach, zamachach, przewrotach, dzisiaj nie stanowi dla nikogo tajemnicy.
Może w tych historiach jest drugie, nawet trzecie dno? Może taki był pomysl, żeby napisac o tym co i tak jest już (prawie) powszechna wiedza, po to, żeby przykryc inne, bardziej mroczne tajemnice. Ale to moja dywagacja.

Ksiazka jest nierowna. Ciekawa w miejscach, gdzie autor odwoluje się do faktow, problematyczna, gdy Ekonomista od Brudnej Roboty wypuszcza się w obszary rozterek moralnych związanych z wykonywanym zawodem.
Ale ocene wartości i wiarygodniosci książki zostawiam Wam, potencjalnym czytelnikom.
Ja zestawiam to co przeczytałem z książkami Naomi Klein, zwłaszcza z "Doktryną szoku", "Głodem" M. Caparrosa, z obserwacjami naszej, polskiej terazniejszosci i ogolna wiedza dotyczaca wydarzen opisywanych przez J. Perkinsa.
To wszystko układa mi się w spojna, ponura calosc, a ksiazka, jej autor staja się wiarygodni.
Rekomendacje przeczytałem
już po kupieniu książki -
strony 3 i 4. Umieszczam
ich foto, bo o ile moje zachęty
do lektury mogą być
zbyt słabe, o tyle zdanie
fachowców może mieć
większą siłę.
 
J. Perkins podaje liczne przykłady dzialan prywatnych firm amerykańskich, które majac ciche wsparcie ze strony amerykańskiego rządu, zakładały pętlę długu na kolejne, młode rzady w Ameryce Poludniowej. Pisze, podajc m.in. przykłady Panamy, Chile, ale także Iranu o bezwglednym usuwaniu nieprzychylnych interesom USA politykow, zastepowaniu ich "właściwymi". Tam, gdzie nie udawalo się w drodze perswazji przekonać kolejnego państwa do zaakceptowania "braterskiej pomocy", tam do akcji wkraczali "szakale", tam odbywaly się przewroty, inicjowano wojny domowe wynoszące do władzy ludzi przychlnych  polityce USA, tam wreszcie prowokowano konflikty wojenne pod pretekstem posiadania przez dany kraj niekontrolowanej broni atomowej (Irak). W każdym przypadku beneficjentami tych dzialan były firmy amerykańskie, wąska grupa oligarchów danego kraju, nigdy gospodarka kraju "nawróconego", nigdy jego ludność.

Czy można się zatem dziwic, ze w wielu rejonach swiata USA uchodzi za znienawidzonego imperialistę? Czy nie jest tak, ze to co stało się 11 września 2001 to bezpośredni efekt amerykańskiej polityki (Afganistan)? Biblijne: "kto sieje wiatr zbiera burze" odnosi się nie tylko do polityki USA, ale do imperialnych zakusów tych państw, nawet firm, których jedynym celem, jedyną wartością jest maksymalizacja zysku za wszelka cene, co w konsekwencji oznacza zysk kosztem innych, nierzadko dosłownie, po trupach.

Zdaniem autora wiele się zmienilo od czasu, kiedy był aktywnym Ekonomistą od Brudniej Roboty.
Zmienilo się na gorsze.
Do gry weszly ostro Chiny, które pretendując do miana gospodarki nr. 1 stosuja podobne metody, zwłaszcza metode uzależniania kolejnych gospodarek przez celowe, przekraczające możliwość splaty zadłużanie.
Ale dla mnie najważniejsze sa implikacje dzialan Ekonomistow od Brudnej Roboty w odniesieniu do naszego kraju. I chociaż Polska i polskie sprawy nie sa przedmiotem żadnego z rozdzialow książki, to nie można mieć najmiejszych wątpliwości, ze Polska zwłaszcza w okresie transformacji była polem dzialan Ekonomistow od Brudnej Roboty.
Czyta się dobrze, daje do myślenia.

wtorek, 26 grudnia 2017

Świder, II-gi dzień Świąt, wtorek 2017.12.26

Świder, II-gi dzień Świąt, wtorek 2017.12.26

Świder, godz. około 9:00, temp. około 3-4 st. Jak na tę porę roku upał. Po kilku deszczowych dniach wreszcie
rowerek w jakże przyjemnych okolicznościach przyrody. Krzycho i Darek korzystają z promieni słonecznych,
gwałtownie syntezują witaminę D dyskutując o wyższości Mazdy nad Renaultem. 

poniedziałek, 25 grudnia 2017

"Cały ten zgiełk" (All That Jazz), reż. Bob Fosse, USA, 1979, musical, dvd

"Cały ten zgiełk" (All That Jazz), reż. Bob Fosse, USA, 1979, musical, dvd

Jeszcze chwile temu dałbym sobie glowe uciac, ze widziem ten film na Konfrontacjach 1979. Teraz, po obejrzeniu na dvd (wiosłując przez bezmiar oceanu) nie jestem już tego taki pewien, ale... Wydaje mi się, ze film wszedł do "normalnego" rozpowszechniania. Może był to rok 1980, może był zarówno na Konfrontacjach, a potem kiedy wygarnął 4 Oscary (glownie "techniczne") trafił do dystrybucji w PL. W każdym razie było to dawno i wówczas bardzo mi się podobalo.
Kupilem wiec przy jakiejś okazji dvd i teraz, kiedy za oknem zero warunków na rowerek - pada, nawet na łyżwy za ciepło - lód płynie, proszę bardzo - łódeczka, dwie sesje (112 min.) i sobie odświeżyłem.

Troszkę się zestarzał. Wtedy, 1980 był wydarzeniem i zaslugiwal na ocene miedzy 8-9 w 10-cio punktowej skali. Dzisiaj daje mu z pelnym przekonaniem 7, czyli "dobry".
Podoba mi się Roy Scheider (policjant ze "Szczęk"), wspaniala Jessica Lang, klimat filmu, pomysl na autorską wizje własnego zyciorysu by Bob Fosse.
"All That Jazz" jest wymieniany jako jeden z NAJwaznieszych musicali w historii kina. Mysle wiec, ze dla tych, dla których kino muzyczne jest ważne, a nie mieli okazji widzieć tego filmu, jest to pozycja z kategorii "trzeba zaobaczyc".
Jest tam pare scen, tekstów, które weszly do historii kina, wręcz staly się elementem kultury podobnie jak np.: ..."nobody is perfect"... z  "Pól żartem, pół serio" (Some like it hot).
"It's showtime, folks" w rytmie Vivaldiego, z syczeniem pastylek Alka Saltzer, łykaniem Dexidryny (amfetamina), zakraplaniem Visine i gestem rozłożonych rąk do swojego odbicia w lustrze, to rzecz, która dla mnie jest tak mocna, charakterystyczna dla profesji bohatera, jak fraza: ..."There is no business, like show business"..., która, zyje własnym życiem i pewnie nikt już nie pamięta, ze pochodzi z musicalu "Annie get your gun".
Sentyment i pamieć sprawily, ze ponownie obejrzałem "All That Jazz".
Nie ma lepszego obrazu do którego bardziej pasuje: "there is no business, like show business".
W żadnym innym filmie Jessica Lang nie była tak zjawiskowa jak w "All That Jazz".
Warto!

niedziela, 24 grudnia 2017

"Syberiada polska", reż. Janusz Zaorski, PL, 2013, dvd

"Syberiada polska", reż. Janusz Zaorski, PL,  2013, dvd

Dwa dosiady w ergometrze wioślarskim i "Sybieriade..." mam obejrzaną. Film trwa nieznacznie ponad 2h, idealnie miesci się w wytrzymalosci mojego tyłka, który zle znosi pobyt na trenazerze powyżej 1h.

Film jest moim zdaniem poprawny, w skali filmwebu oceniłem go na 5, czyli sredni.

Podbobal mi się kreujący glowna role Adam Woronowicz i Sonia Bohosiewicz, która lubie i uważam za dobra aktorke (m.in. fajne role w "Wojnie Polsko-Ruskiej" i "Rezerwacie").
Film jest o przetrwaniu, o losie ponad 1 mln Polakow, którzy w wyniku aneksji wschodnich rubieży Polski przez Zwiazek Radziecki, zostali wywiezieni na Syberie. Już podróż, często wielotygodniowa była gehenną. Potem czekalo ich budowanie, zwykle od zera obozow pracy, z których nie można było uciec. Skuteczniejsza od drutow kolczastych i straznikow była przyroda. Dopiero porozumienie dotyczące powstania polskiej armii dalo zeslancom wolność. Niektorym udało się przezyc, wrocic do kraju, co zresztą nie było końcem ich problemów.
Co jest przyczyna, ze moja ocena to tylko 5? Otoz odbieram ten film jako trochę "hollywoodzki". Spory rozmach, szerokie plany, bogaty kolor, dbalosc o scenografie, ale z uszczerbkiem dla samej historii, dramaturgii. Gdzies gina szczegóły, drobiazgi, które w moim przekonaniu decydują o autentyzmie, wplywaja na lepsze rozumienie opowieści. Troszke jest tak, ze jak na epicka opowieść film ma za maly rozmach, a z kolei jak na film kameralny, jest zbyt ogolny.
(Przy okazji dbalosci o szczegoly uderzyla mnie scena wyświetlenia filmu "Swiat się smieje" w warunkach obozu, w którym nie było energii elektrycznej...).
Ciekawym aspektem filmu jest proba pokazania, ze wola przetrwania, która decydowala o zyciu lub śmierci zeslancow miała większy sens niż bezsensowna bohaterszczyzna. Pobobal mi się pomysl pokazania splotu losow roznych nacji, które w ekstremelnych warunkach musiały i umiały się ze sobą dogadywac, pomagać. Do tego celu zatrudniono wielu aktorow i aktorek rosyjskich, ukrainskich i innych narodowości. Mowia w filmie w swoich jezykach co podnosi uwiarygodnosc przekazu, jest dodatkowa wartoscia filmu.
Bez rewelacji, poprawnie, w sam raz na deszczowy, wigilijny poranek spędzony na trenażerze.

sobota, 23 grudnia 2017

"15 stuleci. Rozmowa z Wilhelmem Sasnalem", aut. Jakub Bansik, 2017, książka

"15 stuleci. Rozmowa z Wilhelmem Sasnalem", aut. Jakub Bansik, 2017, książka

Czytalem sobie ten rozlegly wywiad z W. Sasnalem dluzsza chwile. Przyczna nie jest objetosc książki, raptem 190 str. z dużymi marginesami. To przez zarobienie, brak czasu na spokojna lekturę.
Ale docztalem do końca, mam swoja opinie, która się dziele. Robie to w towarzystwie kieliszka pigwówki (to prezent od Asi; dobra, mocnarna!) i grupy politykow w TV, w przeddzień Wigilii, dumam sobie nad ksiazka, która przyczytalem troszkę przypadkiem.
Otoz mam taki zwyczaj, ze kupując książki, kupuje je zwykle w dwóch egzemplarzach. Pierwszy dla mnie, lub dla osoby dla której ksiazka ma być prezentem, drugi z przeznaczeniem - się zobaczy. W tym przypadku, ksiazke kupiłem dla znajomego, który jest mocno zaangażowany w rynek sztuki w PL. Drugi egzemplarz - "się zobaczy", przeczytałem z rosnącym w trakcie lektury zainteresowaniem.

To co moim zdaniem jest w tym wywiadzie/rozmowie ciekawe to informacje o funkcjonowaniu rynku sztuki. Przedmiotem mojego zainteresowania zawsze był mechanizm kreacji popytu na konkretne nazwiska, kierunki, niezależnie od tego czy chodzi o malarstwo, literaturę, czy film. Od dawna zadawalem sobie pytanie o to, kim i gdzie sa te tajemnicze sily, które wskazują, ze to nazwisko TAK, a tamto NIE, ze TE obrazy TAK, tamte NIE, itd.
Ksiazka "15 stuleci..." nie  odpowida na te pytania, ale pozwala na zbudowanie poglądu na temat zaleznosci, powiazan, pieniędzy inwestowanych w sztuke. Wilhelm Sasnal uodzi/uchodzil (ostatnio kregi Fangora osiągaja wysokie ceny) za najdroższego, współczesnego polskiego malarza. Opowiada o mechanizmie, który spowodowal, ze jego obraz został sprzedany na aukcji za ponad
1 mln. pln, co z tego miał, jak ta rekordowa sprzedaż wplynela na jego karierę.
Mowi o tym co go ksztaltowalo, o zrodlach inspiracji, o pop-banaliźmie, którego jest sztandarowym reprezentantem.
Czy obraz przedstawiacay transformator może być sexy?
Czy obraz kilku lecących samolotow może być warty 250 tys EUR?
Czy i ile warte sa emocje zawarte w kawałku oleju na płótnie?

Książka nie daje odpowiedzi na te pytania, ale pozwala na lepsza orientacje w rynku sztuki, a przede wszystkim przybliża osobę Wilhelma Sansla.
Było warto. 
  

środa, 20 grudnia 2017

"Biography. The Rolling Stones", 2007, film, dvd

"Biography. The Rolling Stones", 2007, film, dvd

To gniot.
Jakis czas temu kupiłem i obejrzałem podobne wydawnictwo dot. U2. Kupione na wyprzedażowym stoisku w jednym z centrow handlowych filmy z cyklu "Legendy muzyki" sa praktycznie bezwartościowe. Niewiele kosztują (około 9.00 zl), ale nawet ta cena jest za wysoka w stosunku do zawartości. Za te pieniądze kupujący dostaje 50 min. filmu plus ksiazeczke-dodatek do plyty. Film to zlepek kilkunastu dokumentach filmikow i zdjęć, które w roznych sekwencjach przeplataja się przez caly film, przerywane wypowiedziami "fachowcow" z branzy muzycznej. Fachowcy nie wnosza zadnej dodatkowej wiedzy do ogolnie znanej historii zespołu, a dokumentalne urywki nie sa ilustrowane muzyka Stosnow, bo producent filmu nie uzyskal/kupil praw do wykorzystania ich w filmie. Film-dokument o Stonsach bez ich muzyki to porażka.
Dobrze, ze obejrzałem ten filmopodobny wyrob wioslujac. Dzieki temu nie mam poczucia straty czasu.