Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania short, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania short, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 listopada 2020

"Big Short", reż. Adam McKay, USA, 2015, Netflix

 "Big Short", reż. Adam McKay, USA, 2015, Netflix


Film nalezy do tej kategorii, ktora bardzo lubie, czyli jest to fabularyzowany dokument dotyczacy aktualnych zdarzen z obszaru spoleczno-ekonomicznego. Zaleta filmu jest dobra obsada (wsrod wielu znakomitych aktorow Ryan Gosling i Brad Pitt), wartka akcja i oczywiscie temat - kulisy kryzysu finansowego 2007-2008.

Mysle, ze jestem jedna z ostatnich osob, ktora do tej pory nie widziala tego filmu :) Jednak moze sie zdarzyc, ze ktos poza mna nie mial okazji go widziec. Zapewniam - WARTO. Widzialem kilka filmow paradokumentalnych traktujacych o kryzysie 2007-2008. "Big Short" jest zdecydowanie najlepszy. Jest w nim troche z cwaniackiej zadziornosci "Żądła", ale w konsekwencji to bardzo sprawnie zrobiony dramat opisujacy mechanizm zapasci rynkow finansowych w wyniku pekniecia bańki rynku nieruchomosci w USA. Mnostwo ludzi stracilo na wowczas ogromne pieniadze. Problem rozlal sie na caly swiat, dotknal takze Polski. Polegl raptem jeden bank - Lehman Brothers. Reszta tlustych kotow dofinansowana przez rzady krajow w ktorych operowaly wyszla z tego "zamieszania" obronna reka, bogatsza i mocniejsza niz kiedykolwiek wczesniej. Dobrze jest o tym pamietac. Mysle, ze od dawna nikt nie ma zludzen i nie traktuje banku(ów) jako instytucji zaufania publicznego. Afery ostatnich lat (tylko Polska): Amber Gold, WGI, polisolokaty, Getback, kredyty frankowe i mnoooooostwo innych, mniejszych, sa dowodem na to, ze sentencja Gordona Gekko z "Wall Street": ..."chciwosc jest dobra"... jest leitmotivem dzialan wszelkich tzw. instytucji finansowych. Dobrze jest zatem, obejrzec "Big Short", zeby sobie odswiezyc motywy jakimi kieruja sie "doradcy finansowi" przekonujacy nas do kupienia fantastycznych obligacji, wziecia wiekszego, "bezpiecznego" kredytu itp.

("Big Short" nie nadaje sie do ogladania na ergometrze wioślarskim. Akcja jest wartka, dialogi szybkie, pelne zawodowego żargonu. Ogladanie wymaga 100% koncentracji. Po 10 min. wioslowania/ogladania przenioslem sie na kanape).
    

poniedziałek, 19 maja 2025

"BlackBerry", reż. Matt Johnson, Kanada 2023, film, Netflix

 "BlackBerry", reż. Matt Johnson, Kanada 2023, film, Netflix

Film jest od niedawna na Netflix. Oceniam go na 6 w skali filmweb, czyli niezły. Filmweb klasyfikuje ten film jako "komediodramat biograficzny" i pewnie ma rację. Jednak dla mnie jest fabularyzowanym dokumentem opowiadającym historię gwałtownego wzlotu i spektakularnego upadku firmy, która wprowadziła na rynek pierwowzór smartfona pod marką Blackberry. Jeśli widzieliście oscarowy "Big Short" [TU] (nie widzieliscie, musicie :)) to "BlackBerry" ma z "Big short" wiele wspólnego jeśli chodzi o sposób narracji, środowisko, w którym dzieje się akcja, tudzież ogólne przesłanie dotyczące biz-okoliczności. Jest od "Big Short" słabszy aktorsko. Zdecydowanie nie jest to "Wilk z Wall Street" :), ale całkiem nieźle się ogląda. Dla mnie duże znaczenie określające wartość filmu "BlackBerry" ma faktografia. To jest film dokumentalny, więc zgodność z autentyczną historią jest szalenie ważna. Pamiętam doskonale rewolucyjną zmianę jakiej dokonała firma Research in Motion wprowadzając Blackberry na rynek. Ta marka nie dość, że miała około 50% rynku smartfonów, to stała się atrybutem każdej będącej w biz osoby. Byłaś/byłeś bizneswoman/biznesmanem - miałaś/miałeś Blackberry! Znakiem rozpoznawczym posiadaczy Blackberry było używanie kciuka do scrollowania ekranu. Charakterystyczny ruch kciukiem jednoznacznie dawał otoczeniu sygnał: jestem w biz, jestem kimś, mam Blackberry :) Film jest dość długi - 2h. Być może nie zainteresuje szerokiej widowni, ale warto jest wiedzieć, że zdobył sporo znaczących nominacji i jest jak czytam w wiki najczęściej nominowanym filmem w historii Canadian Screen Awards. Mnie się podobał.

poniedziałek, 16 listopada 2020

"Medyczne nadużycia" (The bleeding edge), reż. Dick Kirby, USA, 2018, film dokumentalny, Netflix

"Medyczne nadużycia" (The bleeding edge), reż. Dick Kirby, USA, 2018, film dokumentalny, Netflix

Jest dobrze!  Pfizer oglosil, ze juz ma szczepionke na Covida i to nie byle jaką! 90% skutecznosci! Robi wrazenie. Zupelnie jak info o zadowoleniu Polek/Polakow z reklamowanego w TV kosmetyku, czy detergentu... Tam tez satysfakcja/skutecznosc jest na poziomie 90-ciu procent. Podbnie jak wynik wyborow np. na Bialorusi. Nie dosc, ze glosuje blisko 100% uprawnionych to 89% z chce rządow Baćki... Ponadto Pfizer nie jest jedyny! Od pewnego czasu dostepna jest rosyjska szczepionka Sputnik V, ktora reklamuje sam Wladimir Putin... Za chwile wejda na rynek kolejne szczepionki. Jest dobrze!

Zanim jednak podejmiecie decyzje ktora ze szczepionek przyjmiecie warto jest zobaczyc film "Medyczne naduzycia", ktory co prawda nie traktuje o farmaceutykach, ale szczegółowo zajmuje sie system dopuszczania do rynku urzadzen/akcesoriow medycznych przez slynne ze swej surowosci, drobiazgowego przestrzegania procedur, amerykanskie FDA. Ten film, podobnie jak "Big Short" jest filmem o CHCIWOŚCI.

Formalnie film nie jest ciekawy - glownie gadajace glowy. Pod tym wzgledem jest zdecydowanie slabszy od "Big Short". Jednak jego zawartosc jest nie mniej szokujaca, bo przecież chciwość nie jest przypadloscia zarezerwowana tylko dla sektora finansowego. Film szczegółowo opisuje funkcjonowanie branzy urzadzen/akcesoriow medyczynych, ktora w USA jest warta okolo 400 mld USD, (znacznie przekracza zdaniem tworcow filmu wartosc rynku farmaceutykow) w odniesieniu do systemu dopuszczania do rynku nowych urzadzen, ktore w zalozeniu maja za zadanie ratowanie zycia, lub/i poprawianie jego komfortu. "Medyczne nadużycia" to solidne śledztwo podążające za zgloszonymi przez uzytkownikow/pacjentow nieprawidlowosciami w dzialniu endoprotez, systemu sterylizacji oraz wdrażaniu medycznego robota-chirurga. Za każdą z tych nowinek stoja poteżne firmy medyczne (kolejno: Johnson&Johnson, Bayer, Intuitive Surgical), ktorych obroty liczone sa w setkach miliardów USD. O ich interesy dbaja setki lobbystow wiszacych na klamkach i telefonach senatorow/kongresmenow oraz cale rzesze "konsultatntow medycznych", ktorzy "przekonuja" lekarzy do stosowania "wlasciwych i jedynie slusznych" rozwiazan i terapii. Ich biznesu pilnuja takze ludzie z nadzoru FDA, ktorzy w zalozeniu powinni dbac o NASZE bezpieczenstwo, NASZ dobrostan.

W trakcie ogladania filmu przypomniala mi sie znana i kiedys bardzo glosna afera dotyczaca leku Talidomid stosowanego jako srodek przciwbolowy i przeciwymiotny sprzedawany/zalecany kobietom u ktorych ciąża przebiegala z powiklaniami. Skutki w postaci foto "talidomidowych dzieci" mozna zobaczyc w necie (nie umieszczam ich na blogu, sa przerażające).  ...."Preparat został zarejestrowany w ponad 50 krajach, pod różnymi nazwami handlowymi (Talimol, Kevadon, Nibrol, Sedimide, Quietoplex, Contergan, Neurosedyn, Distaval i innymi). Pod koniec roku 1960 udowodniono, że talidomid ma silne działanie teratogenne (czyli powoduje uszkodzenia płodu). Było ono szczególnie duże podczas pierwszych 50 dni ciąży[6]. Zanim wykryto ten aspekt jego działania, ofiarami tego specyfiku zostało około 15 tysięcy ludzkich płodów, z czego 12 tysięcy zostało donoszone i urodzone jako dzieci z głębokimi wadami rozwojowymi. Spośród owych 12 tysięcy dzieci około 4 tysięcy zmarło przed ukończeniem pierwszego roku życia. Większość z ocalałych osób żyje do dzisiaj, chociaż prawie wszyscy cierpią z powodu ciężkich deformacji ciała, między innymi braku kończyn (fokomelia lub amelia) i nienaturalnych proporcji ciała[7]. "....[cytat z Wiki; przeczytajcie calosc w Wiki, b. ciekawy, budujacy jest watek o nieudanej probie (ale to bylo ponad 1/2 wieku temu) wprowadzenia T. na rynek USA (TU)]

Takich afer bylo z pewnoscia wiecej. Ta jest/byla powszechnie znana, gdyz dotyczyla dzieci, a te nadal zyja i maja swoje, zdrowe dzieci. Niedawno widzialem film o talidomidowej kobiecie (Niemka?), ktora nie majac rąk zdecydowala sie na urodzenie dziecka, bodaj corki, ktora samotnie wychowuje.

Mysle wiec sobie, ze nie warto jest byc "wyrywnym". Slysze, ze szef Pfizera sprzedal wiekszosc (ponoc 60%) posiadanych akcji firmy, ktora kieruje. Mowia, ze sprzedaż byla zgodna z procedurami, bo ponoc zglosil wole sprzedazy do Nadzoru Gieldowego odpowiednio wczesnie, uprzedzil, ze bedzie sprzedawal, gdy tylko Pfizer oglosi, ze MA szczepionke (wartosc akcji gwaltownie wzrosla, co przeciez bylo do przewidzenia). Byc moze jest to zgodne z przepisami, ale w moim przekonaniu wizerunkowo baaaardzo slabe. Urzadzenia/akcesoria z "Medycznych nadużyć", Talidomid - wszystkie spelnialy kryteria, przechodzily procedury, dostawaly odpowiednie certyfikaty. Po latach, czasami tylko kilku, okazywalo sie, ze chciwość byla silniejsza od procedur, przepisow, czcigodnych gremiów i komisji. Cierpieli, cierpią i beda cierpieć ludzie. Koncerny ewentualnie wyplaca odszkodowania (precyzyjnie, zrobia to najpewniej firmy ubezpieczoniowe/asekuracyjne w ktorych te koncerny sie ubezpieczaja). I? Jest dobrze!

"Medyczne nadużycia" - koniecznie zobaczcie ZANIM odlecicie na pokladzie Sputnika lub Pfizera!

czwartek, 30 grudnia 2021

"Krótka historia postępu" (A short history of progress), aut. Wright Ronald, 2004, PL 2021, książka

 "Krótka historia postępu" (A short history of progress), aut. Wright Ronald, 2004, PL 2021, książka

W sekcji "Słowo o autorze" zamieszczonej na końcu książki czytamy, że książka: ..."poświęcona jest dziejom ludzkości, upadkom minionych cywilizacji oraz kondycji świata w XXI wieku"... Zakres wiedzy potężny, a książka chuda (275 str.). Może m.in. dlatego warto jest ją zarekomendować? Czyta się łatwo, szybko. Napisana jest prostym językiem, a autor nie ma skłonności do epatowania erudycją. Stawia tezę i stara się o szybkie, jasne jej dowiedzenie bez nadmiernego filozofowania. Dobre! Jednak w moim odbiorze co najmniej niektóre z tych uproszczeń to droga mocno na skróty, to zaś wyglądać może na próbę "siłowego" udowodnienia założonej z góry tezy. Autor pisze o "pułapkach postępu", które nasza krótka cywilizacja zastawia na samą siebie, bo ..."mała wioska na żyznym gruncie nad brzegiem rzeki to dobry pomysł, ale gdy wioska przekształci się w miasto, a żyzne grunty pokryje brukiem, pomysł nie okazuje się tak dobry"... Podaje przykłady szeregu cywilizacji, od społeczności łowców-zbieraczy począwszy przez unikalną kulturę  Wyspy Wielkanocnej, aż do Majów, Sumerów, Rzymian, które zdaniem autora stały się ofiarami pułapki postępu. To co pisze jest ciekawe, atrakcyjne, ale... Społeczność Wysypy Wielkanocnej rzeczywiście wpadła w spiralę autodestrukcji, ale w opisywaniu tego przypadku R. Wright nie bierze pod uwagę szczególnego ekosystemu wyspy oraz tego czy i w jaki sposób przyczynili się do tego europejscy odkrywcy wysypy. I nie chodzi mi o przywleczone przez żeglarzy choroby tylko o gigantyczny wstrząs światopoglądowy jaki musiał wywołać sam fakt p o j a w i e n i a  się statku holenderskich odkrywców (1772 niedziela wielkanocna 5 kwietnia). Fakt, że inne wyspiarskie społeczności przetrwały w znacznie lepszej kondycji niż mieszkańcy Wysypy Wielkanocnej powinien być powodem do głębszego zastanowienia się nad przyczynami problemów jej mieszkańców. Mam duże wątpliwości, czy prezentowany na 4-tej okładce w postaci  leitmotivu fragment: "myśliwi, którzy nauczyli się zabijać dwa mamuty zamiast jednego, dokonali postępu. Ci, którzy wpadli na pomysł, by zagnać stado na krawędź urwiska i uśmiercić dwieście sztuk naraz, posunęli się za daleko. Żyli na wysokim poziomie...przez chwilę. Potem nastał głód" ma rzeczywiste umocowanie w faktach. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, że baaardzo nieliczna i rozproszona po całym globie ludzka populacja była w stanie wytłuc wszystko co żyje, zwłaszcza, że miejsca, gdzie można zagonić całe stado nad urwisko nie są powszechne. Uważa się przecież, że w sposób przypadkowy łowcy-zbieracze odkryli zalety siania i zbierania plonów niektórych traw i możliwości związane z udomowieniem zwierząt. Przecież nie zostali "popchnięci" w kierunku rolnictwa wskutek tego, że wymordowali wszystkie mamuty... Dlaczego mamuty nie przetrwały do naszych czasów? Ta zagadka, która zdaniem wielu dotyczy także dinozaurów została dawno rozwiązana: gdy Pan mamut zachęcał Panią mamutową do wspólnych figli, a ona na to: "nie, boli mnie głowa" i gdy Pani mamutowa zapraszała Pana mamuta do wzajemnego miziania, a on na to: "nie, zarobiony jestem", to efekt mógł być tylko jeden, jakże tragiczny! Widać R. Wright nie czytał Boya-Żeleńskiego, który ów problem ujął w zgrabną maksymę: "z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz".                                                                   
Upadek cywilizacji Majów, Sumerów i Cesarstwa Rzymskiego to z pewnością wynik splotu wielu czynników, a nie prosta zależność nadmiernej eksploatacji dóbr naturalnych w efekcie czego następowały plagi w postaci gigantycznych powodzi i zasolenia gruntu - Sumer, wyjałowienia  w wyniku intensywnej eksploatacji ziemi wokół miast-państw - Majowie, czy narastających trudności z wyżywieniem ludności na ogromnym obszarze terytorium Cesarstwa Rzymskiego. Zresztą sam autor przyznaje, że nie wszystkie starożytne cywilizacje wpadły w pułapkę postępu, a dobrym tego przykładem jest Egipt. I pomimo tego, że nie wierzę w proste, często zbyt proste wyjaśnienia odległych w czasie zdarzeń to uważam, że książka jest ciekawa i warto ją przeczytać. Zasadniczym pytaniem jest to, czy postęp musi odbywać się kosztem ogromnych start i ofiar. Czy nasza cywilizacja, która zdaniem wielu także zmierza ku samozagładzie, jest w stanie czerpać z doświadczeń poprzednich cywilizacji, aby uniknąć ich losu. No cóż... Unikajmy pułapek. Na początek zacznijmy od tej, zdefiniowanej przez Boya-Żeleńskiego. Praktycznie wszystkie wysokorozwinięte społeczeństwa wymierają. Bieżący współczynnik dzietności w Polsce wynosi 1,357, a gwarantujący przetrwanie to 2,15.                          Do roboty! :) 

czwartek, 10 grudnia 2020

""Inside job", reż. Charles Ferguson, USA, 2010, film, Netflix

 ""Inside job", reż. Charles Ferguson, USA, 2010, film, Netflix

To film dokumentalny o tematyce bardzo zblizonej do "Big short", ale zakres opisywanych malwersacji/manipulacji/demoralizacji/bezkarnosci branzy finansowej jest daleko szerszy i wykracza poza kryzys 2008. Mianownik ten sam - rozpasana, bezgraniczna chciwość. Dosc powiedziec, ze film dostal Oscara 2011 za najlepszy, pelnometrazowy, film dokumentalny. Od siebie dorzuce, ze film jest bardzo "gęsty". Potezna ilosc faktow, dat, nazw, nazwisk podawanych z szybkoscia karabinu maszynowego wymaga 100%-towej koncentracji. Jednym slowem nie da sie filmu ogladac np. wiosłując. Ma szereg dobrych, prostych, łopatologicznych infografik. To dobry zabieg. Obrazki jak wiadomo latwiej wchodza do głowy. Trwa 2h, ale czas poswiecony na jego obejrzenie nie jest stracony. Jednak, podobnie jak w przypadku "Big short" ogladanie "Inside job" to rodzaj masochizmu ujetego w przeslanie-groźbę: "...porzućcie wszelką nadzieję...".


poniedziałek, 28 lipca 2025

"Człowiek, który zniszczył kapitalizm" (The Man Who Broke Capitalism), aut. David Gelles, USA 2022/PL 2023, książka

"Człowiek, który zniszczył kapitalizm" (The Man Who Broke Capitalism), aut. David Gelles, USA 2022/PL 2023, książka

Autor książki jest dziennikarzem "New York Times" piszącym głównie o gospodarce, ekonomii. W moim przekonaniu zna się na tej robocie. Książka bardzo mi się podobała. Mogę ją z pełnym przekonaniem rekomendować wszystkim, którzy obejrzeli i lubią wracać do filmu "Big Short" (TU). Jeśli podobał się Wam ten film, książka także trafi w Wasz gust i Wasze zainteresowania. Jeśli ktoś z zaglądających na mój blog nie widział jeszcze "Big Short" to powinien to zrobić asap. Film i temat są tego warte, aby poświęcić im 2h.

Książkę znakomicie się czyta. Może stanowić interesującą wakacyjną lekturę, ale ostrzegam! Jest szalenie ciekawa, ale to o czym pisze David Gelles nie jest ani lekkie, ani wesołe.

Nie zamierzam streszczać książki. Takie konspekty-zachęty są w każdej net-księgarni. Może bardziej istotne jest to, co na mnie zrobiło wrażenie, co powoduje, że uważam tę książkę za dobrą, wartościową lekturę. Otóż to co napisał autor "Człowieka, który..." jest zgodne z moimi doświadczeniami i pasuje niczym kolejny element puzzla do obrazu dzisiejszego świata. David Gelles na 320 stronach pokazuje jak w ciągu ostatnich 30 lat tradycyjny wolnorynkowy kapitalizm, który był motorem rozwoju wielu gospodarek, w tym gospodarki USA przepoczwarzył się w kapitalizm korporacyjny, który zdaniem autora prowadzi do unicestwienia potęgi ekonomicznej jaką były Stany Zjednoczone. Zresztą nie tylko o ekonomię w czystej postaci tutaj chodzi. Stan gospodarki przekłada się bezpośrednio na funkcjonowanie całego społeczeństwa, które w obliczu pogłębiających się się podziałów popada w marazm i beznadzieję. Jeszcze 25-30 lat temu udział produkcji przemysłowej w PKB USA wynosił około 25%. Obecnie jest to około 8%. (podaję dane z głowy, nie sprawdzam w necie). Gdy w imię hasła "chciwość jest dobra" produkcję lokowano w fabryce  świata - Chinach, w USA stopniowo zamykano fabryki, ludzie tracili pracę. Jest cały szereg amerykańskich filmów i książek opisujących upadek przemysłu, a w konsekwencji rosnące bezrobocie, społeczne wykluczenie, osiedla białej nędzy. Przywołam najgłośniejsze, najbardziej znane tytuły: filmy "Elegia dla bidoków" (TU), "Amerykańska Fabryka", "Nomadland" (TU), książki "Nomadland" (TU), "Wszystko za życie" (TU). "Człowiek, który..." dopełnia obrazu beznadziei, który Stany Zjednoczone same sobie zafundowały. Co prawda autor na końcowych stronach książki przytacza pozytywne przykłady "przebudzenia" nielicznych przedsiębiorców do których dotarła wiedza o wskaźniku "net disposable income" zgodnie z którym, rodzina aby normalnie funkcjonować pokrywając podstawowe wydatki takie jak czynsz, żywność, ubranie, opieka medyczna powinna generować 20% nadwyżki NDI... Jeśli zaś większość społeczeństwa funkcjonuje na progu, lub poniżej progu ubóstwa, wówczas kraj zmierza ku przepaści, a Prezydent USA PROSI najważniejszego Chińczyka, żeby zatrzymał dostawy fentanylu na rynki Ameryki...

poniedziałek, 28 sierpnia 2023

"Krótka historia prawie wszystkiego" (Short history of nearly everything), aut. Bill Bryson, 2003, PL 2006, książka

"Krótka historia prawie wszystkiego" (Short history of nearly everything), aut. Bill Bryson,  2003, PL 2006, książka

Tę książkę przeczytałem kilkanaście lat temu. To była rekomendacja, której źródłem była koleżanka do gustu której mam zaufanie. Ostatnio robiąc porządki w mojej bibliotece zanotowałem brak tego tytułu. Pożyczyłem komuś i nie wróciła. Zamiast się wściekać usiadłem do netu i niezwłocznie kupiłem kolejny egzemplarz. Używany. Nowe dostępne są tylko ver. audio. Kiedy książka dotarła do mnie niezwłocznie przeczytałem ją po raz drugi. Nie mogłem sobie odmówić przyjemności jaką jest lektura "Krótkiej historii..". To znakomita książka!

Jest jedną z tych książek, które wziąłbym ze sobą na bezludna wyspę. Bill Bryson dostał za nią Nagrodę Kartezjusza przyznawaną przez Unię Europejską zespołom i osobom zajmującym się popularyzacją nauki. W moim głębokim przekonaniu ta książka powinna być lekturą w ostatnich klasach szkół średnich. No, może ponadobowiązkową. Nie wątpię, że efektem lektury byłoby wybuchowe zainteresowanie wśród młodzieży szeroko rozumianą NAUKĄ.

Autor z dużą swobodą przemieszcza się pomiędzy różnymi dziedzinami wiedzy dokonując rzeczy niebywałej. Interdyscyplinarna podróż przez chemię, geologię, ewolucję, kosmologię itp. staje się atrakcyjna, sensacyjna do tego stopnia, że trudno jest się oderwać od lektury. Autor snuje swoją opowieść z niebywałą łatwością, a lekkości dodaje szczypta humoru, którą Bill Bryson okrasza historie o niektórych odkrywcach, losach ich publikacji i dokonań. W efekcie wiedza, która podawana przez podręczniki była nudna, nieciekawa, niestrawna staje się obszarem, w który czytelnik ma ochotę się zanurzyć i eksplorować, czerpiąc autentyczną radość z nowo zdobytych wiadomości. 

Pierwsze, anglojęzyczne wydanie książki miało miejsce w roku 2003. Można więc przyjąć za pewnik, że stan wiedzy opisany w książce dotyczy początku roku 2000. Minęło prawie ćwierć wieku! W tym czasie nauka poczyniła ogromne postępy w wielu dziedzinach. Rodzi się więc pytanie czy warto poświęcać czas na czytanie "starocia". Przecież są nowsze, świeże publikacje, a 25 lat w np. genetyce to istna przepaść. Zapewniam jednak, że "Krótka historia..." zgodnie z tytułem dotyczy głównie historii odkryć pokazując niełatwą drogę jaką musieli pokonać naukowcy, aby osiągnąć obecny (chociaż nie dzisiejszy) poziom wiedzy. W moim przekonaniu "Krótka historia..." nie dość, że szalenie interesująca, napisana i czytająca się jak dobry thriller to znakomicie porządkuje i układa w głowie dokonania ludzkości w różnych dziedzinach nauki. Zwyczajnie i po prostu jest F A S C Y N U J Ą C Ą popularnonaukową lekturą. Jeśli lubicie ten gatunek, a nie znacie tej książki - MUSICIE ją przeczytać. 

Przewodnik oprowadzający Billa Brysona po przepastnych podziemiach Muzeum Historii Naturalnej w Londynie (pamiętacie końcowe sceny z "Poszukiwacze zaginionej Arki"?; Angole troszkę nakradli różnym nacjom, w czasach, "gdy słońce nie zachodziło nad Imperium" i nadal mają tam ponoć TO wszystko, poza TYM, co przez kilka lat sprzedawał w necie jeden z szefów British Museum; jednak specjalnie im nie ubyło:))  wskazał na jednego z przechodzących pracowników mówiąc: "Ten sympatyczny facet o nazwisku XXX spędził 42 lata studiując jeden gatunek roślin, tak zwany dziurawiec. W 1989 przeszedł na emeryturę, lecz nadal przychodzi co tydzień. Jak można spędzić 42 lata studiując jedną roślinę? - spytał B. Bryson. Pracownik Muzeum Historii naturalnej zafrasował się przez chwilę, by odrzec: "To rzeczywiście zadziwiające... Zapewne jest bardzo dokładny."

Książka liczy 240 stron. Na jej bardzo dokładną lekturę wystarczy kilka dni:)

środa, 25 stycznia 2023

"Playlista" (Spellistan), 2022, Szwecja, mniserial, Netflix

 "Playlista" (Spellistan), 2022, Szwecja, mniserial, Netflix

Wczoraj obejrzałem ostatni 6-sty odcinek. Całość oceniam na 7 w skali filmweb, czyli "dobry". 

Film jest paradokumentem opowiadającym o powstaniu Spotify. Każdy z odcinków ma około 50 min., czyli tyle, ile mogę bez specjalnego samozaparcia wytrzymać na ergometrze wioślarskim. Wszystkie odcinki obejrzałem wiosłując. Wśród nich były takie, tak interesujące, że bez problemu mógłbym z rozpędu obejrzeć kolejny odcinek. Dobrej, wartkiej akcji towarzyszy niezły zabieg formalny w jaki przedstawiona jest fascynująca historia powstania Spotify. Wobec tego, że cała historia dotyczy tego z czym mamy do czynienia  na co dzień, a do tego jest to podane w bardzo atrakcyjnej otoczce społeczno-polityczno-technologiczno-biznesowej, ze szczyptą psychologii i pieprzykiem moralizatorstwa, to znakomita większość widzów znajdzie w tym filmie coś dla siebie. Nieznani mi wcześniej aktorzy robią swoją robotę na przyzwoitym poziomie. Można mieć pretensje o pewną papierowość postaci, ale przecież to nie jest dramat psychologiczny, ale film obyczajowy/biograficzny klimatem zbliżony do brytyjskiego serialu "Capital City" (1989/90), czy bliżej "Big Short" (2015). Jeśli jeszcze usiądzie się do oglądania tego filmu ze świadomością czym są, jakie znaczenia maja, ile zarabiają dzisiaj serwisy streamingowe to zaczyna się go oglądać z wypiekami na twarzy niczym dobry thriller. Warto jest mieć w głowie, że dzisiejszy rynek streamingu fonograficznego to blisko 50% wszystkich odbiorców muzyki (w PL 30%), do którego trafia nawet 100 tys. nagrań dziennie! Ich łączna suma na  najbardziej popularnych platformach to 100 mln. W marcu 2022 Spotify ogłosił, że ma 350 mln użytkowników i 150 mln subskrybentów, a za rok 2021 wypłacił branzy muzycznej 7 mld USD, o 2 mld  więcej niż w roku 2020. W USA blisko 90% przychodów ze sprzedaży muzyki pochodziło ze streamingu (dane za art. w "RZ" aut. Jacek Cieślak "Pop walczy z rapem w sieci"). Dopiero kiedy spojrzy się na te liczby widać jest po jakie pieniądze wyciągał rękę szwedzki startup niecałe 20-cia lat temu... (rok założenia 2006) 

"Playlist" pokazuje jak do tego doszło. Opowiada jak grupce szwedzkich nerdów (nie amerykańskich, chińskich, czy innych np. koreańskich) napędzanych marzeniami o wolności i niezależności, wspieranych na kolejnych etapach rozwoju potężnymi pieniędzmi firm fonograficznych, udało się zawojować rynek gubiąc po drodze ideały, które były paliwem ich marzeń...

Oglądając "Playlist" warto jest także pamiętać o potężnym znaczeniu/wkładzie muzyków/producentów skandynawskich/szwedzkich we współczesną muzykę rozrywkową. To także swoisty fenomen o którym mówi jedne z odcinków serialu "Krótka historia popu" (Netflix).   

środa, 7 czerwca 2023

Mistrzostwa Polski MTB XCO, Białka Tatrzańska 2023.06.02-04, rowerowe

 Mistrzostwa Polski MTB XCO, Białka Tatrzańska 2023.06.02-04, rowerowe

Tegoroczne Mistrzostwa Polski odbyły się w pierwszy czerwcowy weekend. Planem synka-Maćka
było zajęcie miejsca w TOP-10 zawodników w kat. elita w Polsce. Po ciężkim ściganiu
przyjechał na miejscy 9-tym. To gorzej niż w zeszłym roku, ale zgodnie z założeniami.  
Godzenie pełnowymiarowej pracy zawodowej z treningiem nie jest ani proste, ani łatwe.
Dodatkowym obciążeniem jest/była kontuzja żony Maćka - Patrycji, która w wyniku na pozór
 niegroźnego upadku z końcem maja przeszła artroskopowy zabieg usuwania uszkodzonego kawałka
  łękotki wraz z odbudową jednego z więzadeł. Zabieg był poprzedzony licznymi konsultacjami
u kilku ortopedów, fizjoterapeutów i rehabilitantów w różnych miastach w Polsce.  


Trasa Mistrzostw Polski 2023 była wytyczona na stokach Kotelnicy Białczańskiej, znanej
i popularnej narciarskiej miejscówki. Wobec zmian klimatycznych ośrodek wzorem innych
stacji narciarskich rozbudowuje  infrastrukturę rowerową. Ze szczytu Koltelnicy wiedzie
kilka tras rowerowych o niskim stopniu trudności, dostępnych i przejezdnych dla każdego
przeciętnego bikera pod warunkiem, że wjazd na Kotelnicę odbywa się wyciągiem krzesełkowym.
W trakcie wyścigu głównego zawodnicy pokonywali 7-krotnie pętlę wiodącą na szczyt Kotelnicy
a cały wyścig liczył około 30 km przy sumarycznym przewyższeniu 1400 m. Uwzględniając średni
czas 1-go okrążenia około 14min20 sec, czyni z tego wyścigu jeden z najtrudniejszych wyścigów
w karierze większości zawodników.

TOP-10 to uwzględniając wszystkie uwarunkowania znakomity
wynik. Jednak zasadniczy sukces odniesiony przez Maćka to
jego niekwestionowane osiągnięcia trenerskie!
Przede wszystkim Mistrzem Polski 2023 w XCC  (wyścig short
track, który ustawia kolejność na stracie wyścigu głównego XCO, czyli
cross country olimpic; XCC rozgrywany jest tylko dla kat. elita) został
trenowany przez Maćka Krzysztof Łukasik. Krzysztof także po
morderczej walce z broniącym tytułu Bartkiem Wawakiem został
Mistrzem Polski w zasadniczym wyścigu XCO!
Ponadto zawodnicy prowadzeni przez Maćka zajęli w kat. junior 1sze 
i 3cie miejsce, w kategorii orlik 1sze miejsce oraz w kategorii masters2 
1sze miejsce; (wszystkie wyniki TU


wtorek, 21 lipca 2026

Mistrzostwa Polski MTB XC, 2026.07.18-16 Polanica-Zdrój, rowerowe

Mistrzostwa Polski MTB XC, 2026.07.18-16, Polanica-Zdrój, rowerowe

Konkurencja e-bike Kobiety.
1. Aniela Magdziarczyk
2. Patrycja Jeziorska
Konkurencja "e-bike" to nowość w Mistrzostwach 
Polski. Wystartowały trzy Panie. Dojechały dwie.
Trzecią wyeliminował defekt. Druga przyjechała 
synowa-Patrycja. która po urodzeniu syna wraca
do ścigania. Powoli. Jest karmiącą mamą. Radykalne
diety nie mają zastosowania :)

Konkurencja e-bike Panowie.
1. Michał Topór
2. Marcin Motyka
3. Dawid Jona
Ściganie na e-bikach wymaga myślenia o pojemności baterii,
poziomie wspomagania, który "wyżera" energię z szybkością
zależną od trybu. Wszyscy jadą na najwyższym trybie "turbo".
Marcinowi Motyce, który przez 98% dystansu prowadził
ze stała przewagą około 10s w końcówce zabrakło prądu
i "system" automatycznie włączył niższy stopień wspomagania.
W rezultacie przyjechał drugi.
Większa bateria nie gwarantuje sukcesu, ale gdy stawka jest
wyrównana jej pojemność robi różnicę...

Konkurencja Elita Mężczyzn XCO.
(rowery tradycyjne :))
1. Krzysztof Łukasik.
2. Helta Filip
3. Karol Ostaszewski
Krzysztof Łukasik, którego trenerem jest Maciek 
Jeziorski (jezior.bike) sięgnął po tytuł Mistrza Polski
w kat. XCO 4 raz. Warto dodać, że był także Mistrzem Polski
w kat. short-track w latach 2022 i 2023 (w tym roku był w tej
kat. 3 [upadek]), oraz Mistrzem Polski w mtb mataronach (XCM)
w roku 2024.

Krzysztof Łukasik. W tym roku zajął trzecie
miejsce w Mistrzostwach Europy w kat.
mtb maraton (XCM). Pozostaje dominatorem
na polskiej scenie mtb. Jeździ w praktycznie
jedynej zawodowej polskiej ekipie - JBG2.


Wszystkie wyniki MP 2026 >>>> TU

JBG2 Team >>> TU

Trener jezior-bike (w tym roku nie startował w MP - kontuzja) >>> TU 

wtorek, 4 stycznia 2022

"Nie patrz w górę" (Don't look up), reż. Adam McKay, USA 2021, film, Netflix

 "Nie patrz w górę" (Don't look up), reż. Adam McKay, USA 2021, film, Netflix

Zdecydowanie poniżej (moich) oczekiwań i hałasu medialnego. W moim przekonaniu zasługuje na ocenę pomiędzy 5/6, czyli średni/niezły w skali filmweb. Jednak nie chcę nikogo zniechęcać do obejrzenia tego filmu. Momentami jest naprawdę zabawny, ale...                                                                                                        Reżyser i scenarzysta w jednym - Adam McKay jest m.in. twórcą filmu "Big Short"(TU), który jak należy sądzić nie tylko mnie się podobał, gdyż w 2016 zdobył Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany :) Ta nagroda jest obietnicą jakości podobnie jak biorąca w filmie udział doborowa stawka pierwszoplanowych aktorów: Meryl Streep, Cate Blanchett, Jennifer Lawrence i Leonardo DiCaprio. Jednak w moim odczuciu jest to obietnica niespełniona. Film pomyślany jako satyra, komedia, karykatura (niepotrzebne skreślić) stanu naszej cywilizacji, a zwłaszcza beznadziejności klasy politycznej, bezwzględności biznesu, zupełnego ogłupienia szarych ludzi, nie odkrywa żadnych prawd. Wytyka palcem i stara się wykpić to co większość z nas wie, co jest zarazem śmieszne i straszne. Realne zagrożenie zestawione z absurdalnymi zachowaniami tzw. decydentów jest zabawne i przerażające. Film to melanż scen, reakcji różnych środowisk w odpowiedzi na nadlatującą z kosmosu kometę, która nieuchronnie uderzy w Ziemię niszcząc naszą cywilizację. Film "Nie patrz w górę" pomimo potężnego potencjału satyrycznego nie jest AŻ tak śmieszny i dotkliwie ironiczny, jak można byłoby sądzić na podstawie przekazów medialnych. Wydaje mi się, że role nie są wystarczająco "soczyste", a kreujący je aktorzy nie mają odpowiedniego empoli komediowego. To oni właśnie są tą "wartością dodaną" do dość przewidywalnego scenariusza i to oni właśnie odpowiadają za blady efekt końcowy. Najbardziej podobała mi się Cate Blanchett. Umiała wydobyć z granej przez siebie postaci prezenterki TV stosowny ładunek komizmu zachowując przy tym właściwe proporcje umiejętnie balansując pomiędzy pastiszem a parodią. Reszta aktorów jakby słabiej radzi sobie z tym zadaniem powodując u mnie niedosyt, rozczarowanie. Wychodzi na to, że nawet mając dobry pomysł, niezły scenariusz nie wystarczy zatrudnić topowych aktorów, aby mieć sukces. Aktorzy powinni być odpowiedni, w tym przypadku obdarzeni stosownym zmysłem komediowym. Wówczas być może tworzyliby także team, który bawiłby się swoimi rolami, wzajemnie inspirował w czasie kręcenia zdjęć. A tak mamy poprawną satyrę w wykonaniu gwiazd. Tylko tyle.

środa, 31 grudnia 2025

Marek Stokowski - przegląd dokonań - link do shorta

Marek Stokowski - przegląd dokonań - link do shorta

Marek Stokowski (z lewej) wraz z sekretarzem 
Kapituły Nagrody Stanisławem Michalkiewiczem
Koniec roku, zwłaszcza jego ostatni dzień, to znakomity moment na podsumowanie tego "co już" i szybki skok/zaduma w to "co będzie". Prawdą jest, że przyszłość jest trudna do przewidzenia, ale podstawą prawidłowego planowania jest rzetelny bilans tego co było, w tym przypadku bilans "Czy znam wszystkie książki Marka Stokowskiego?" :)

W celu ułatwienia tej żmudnej roboty Marek umieścił w necie stosowny filmik na który mówią "short", aby w zwięzłej formie zilustrować swój twórczy, literacki byt, który jak wiecie doprowadził go jednej z ważniejszych nagród literackich w Polsce (są tacy, którzy upierają się, że najważniejszej) - nagrody literackiej im. J. Mackiewicza za rok 2025 za książkę "Lotnicho".

https://photos.app.goo.gl/5B4mQwy17awGQKf3A

Ja zrobiłem podsumowanie i wyszło mi, że znam wszystkie tytuły wymienione w shorcie, ale nie czytałem: "Błazna" i "Lasu pełnego przygód". "Las...." jest książką dla dzieci. Natomiast "Błazna" wpisuję na listę poszukiwań. Nakład jest wyczerpany i o ile mi wiadomo nie było wznowień.

Przy okazji muszę zaznaczyć, że książki ujęte w shorcie nie są jedynymi książkami napisanymi przez Marka Stokowskiego. Marek, jako wieloletni pracownik Zamku Malborskiego napisał samodzielnie, lub jako współautor kilka książek traktujących o Malborku, Krzyżakach i Średniowieczu. To pozycje stricte edukacyjne, ale zapewniam, że te, pisane dla młodego obiorcy (np. "Krzyżacy, ich państwo i zamki") są dobrą lekturą uzupełniającą na poziomie końcowych klas szkoły podstawowej (czytali moi synowie, brylowali jako spece od Krzyżaków w swoich szkołach). Pełną listę znajdziedzie w Wiki >>>> Marek Stokowski – Wikipedia, wolna encyklopedia